Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Nasze najdziwniejsze przygody górskie

Autor Wiadomość
sokół


Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 11882
Skąd: Bytom
Wysłany: 2013-12-04, 21:49   Nasze najdziwniejsze przygody górskie

Jakie były Wasze najdziwniejsze, najzabawniejsze zdarzenia na szlaku?

Ja miałem sporo takich, ale to w dawnych czasach. Miałem tak kilkanaście lat. Jeździłem wtedy w góry z Grześkiem, dwa lata młodszym kumplem. Fajnie bywało.
Raz szliśmy ze Stożka na Kubalonkę. Szlak jeszcze prowadził przez gospodarstwo, teraz od kilku lat omija je. Patrzymy - krowa. Coś kumpla podkusiło - zaczął ją zaczepiać. Po chwili krowa okazała się bykiem. Po kolejnej, bykiem nieuwiązanym. Po kwadransie byliśmy na Kubalonce.

Raz spaliśmy na Kiczorach. W namiocie. Pierwszy raz zresztą. I ostatni. W nocy coś szeleściło. Najpierw robimy sobie z tego jaja. Że wilki albo niedźwiedzie.
Dałem więc plastikowy nożyk (taki jednorazowy) Grześkowi i pada komenda: Idź i sprawdź, co to.
Do rana nie zmrużyliśmy oka. Rano się okazało, że płachta była luźna i wiatr nią szeleścił.


Kiedyś to chcieliśmy zaoszczędzić na noclegach i za ta kasę kupić płyty, więc zrobiliśmy sobie namiot z worków na śmieci i pojechaliśmy na trzy dni na Babią. Wróciliśmy po jednym, totalnie przemoczeni, nie zdążyliśmy nawet wypróbować namiotu. Ale cel został zrealizowany - płyty były nasze.
Profil Facebook
 
 
Grochu 

Wiek: 57
Dołączył: 29 Wrz 2013
Posty: 146
Skąd: Bytom
Wysłany: 2013-12-04, 22:47   

Ja to swego czasu zarywałem panienkę na Wlk. Raczy. No i w krzaki ją zaciągnąłem, ale w dokonaniu aktu przeszkadzał nam jakiś dziwny dźwięk. Stwierdzilim, że krowa porykuje bo pewnikiem się zgubiła i zrobilim swoje. Post factum/actum wrócilim do ogniska nieopodal schronu a ta francowata krowa wlokła się za nami, co wnioskowaliśmy po hałasie łamanych gałęzi, porykiwaniach i różnych takich dżwiękach przypisywanych raczej przedstawicielom fauny niż flory czy UFO. Wtopiwszy się w mocno rozbawiony tłumek zebrany wokół ogniska zaczęliśmy piec kiełbaski i pociągać z krążących dookoła dość obficie flaszek. Do momentu, gdy w krąg światła rzucanego przez ognisko wdarła się głowa krowy, która wówczas okazała się być głową niedźwiedzia. Co gorsza: za głową wypełzła z mroku cała reszta tej bestii. Towarzystwo wytrzeźwiało momentalnie i kopiąc się po zadkach wypieprzyło do schronu ( byłem pierwszy :usm ). Misio krążył wokół schronu jeszcze dość długi czas po czym odszedł gdzieś na drugą stronę granicy. Nazajutrz bladym świtem - gdy jeszcze wszyscy spali - ruszyłem na szlak bo byłem umówiony na godzinę z ekipą na Przegibku. Więc samiuteńki jak palec cały ten szlak deptałem i najmniejszy szelest mnie mroził, że to ten pieprzony misio gdzieś się czai. Jak se po drodze wspominałem, że sympatyczny akcik z całkiem nawet miłą damą popełnialiśmy w towarzystwie odległego raptem o parę metrów niedźwiedzia - to mi się na cały tydzień seksu odechciało :lol
_________________
"Dziwny jest ten świat..."
 
 
Basia Z. 


Dołączyła: 06 Wrz 2013
Posty: 3550
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2013-12-04, 23:04   

Też miałam przygody z niedźwiedziem (bynajmniej nie seksualne), ale to długa historia i nie chce mi się tego teraz opisywać.
_________________
http://www.pilot-przewodnik.org/
 
 
Wiolcia 


Dołączyła: 13 Lip 2013
Posty: 3184
Wysłany: 2013-12-04, 23:07   

Basia Z. napisał/a:
Też miałam przygody z niedźwiedziem (bynajmniej nie seksualne), ale to długa historia i nie chce mi się tego teraz opisywać.


To ta historia z Choczańskich? Po jej przeczytaniu miałam stracha idąc w nocy do hotelu pod Choczem...
 
 
Basia Z. 


Dołączyła: 06 Wrz 2013
Posty: 3550
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2013-12-04, 23:28   

Wiolcia napisał/a:
Basia Z. napisał/a:
Też miałam przygody z niedźwiedziem (bynajmniej nie seksualne), ale to długa historia i nie chce mi się tego teraz opisywać.


To ta historia z Choczańskich? Po jej przeczytaniu miałam stracha idąc w nocy do hotelu pod Choczem...


Tak.
Wszyscy znajomi się ze mnie śmieją, że wiem co powiedzieć niedźwiedziowi aby sobie poszedł ;)
 
 
lucyna
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-05, 05:55   

Hmm to może nie przygoda ale rzeczy które przydarzają się często goprowcom, bywa, że i przewodnikom. Odbieranie w nocy telefonów od przerażonych turystów, niedźwiedź ryczy, mruczy co robić? Przeważnie, tak w 99 % okazuje się, że to jelenie albo inne bydło.
Przygód miałam bez liku. Niestety, genialne pomysły to moja specjalność. Z takich "fajnych" to było namówienie Danki i Sonki na wybranie się ścieżką zwierząt przez zarośla w dolinie Sanu. Weszłyśmy jak somo sapiens a wyszłyśmy po 300 m czołgając się w śnieżnym błocie pod okapem tarniny. W tej samej dolinie coś nagle zagalopowało, a po bokach był szelest. Zamarłam, a przede mną przebieg przerażony jeleń, a po bokach były dwa wilki. I na rowerze były ciekawe rzeczy. Jadę sobie w najlepsze przez rezerwat, z górki, wtem widzę jakiegoś szczeniaczka, po hamulcach, ląduję bez mała w rowie, a szara kuleczka na mnie patrzy się zdziwiona. Wtem słyszę przywoływanie, wilczek dwoma skokami ucieka do wadery. Były miśki, ryśki, był upadek i to w białym prześcieradle z ruin zamku w Sobieniu, gdy bawiłam się w biała damę strasząc biwakujących tam kolegów. A i to co rozbawiło Kolegów w Wyhorlacie. Tam jest Sniński Kamień, fajne wychodnie skalne. Jedna skała mnie kusiła więc sobie po niej połaziłam. Niestety, miałam spodnie freee fell czy jak tam one się nazywają. Rozwaliły się od kroku po kolano, poszły szwy. Nikt nie miał nici i igły więc użyłam kawałeczka taśmy samoklejącej i 1 agrafki i w takim stanie wróciłam do Polski.
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 5426
Skąd: Oława
Wysłany: 2013-12-05, 07:12   

lucyna napisał/a:
Niestety, miałam spodnie freee fell czy jak tam one się nazywają. Rozwaliły się od kroku po kolano, poszły szwy. Nikt nie miał nici i igły więc użyłam kawałeczka taśmy samoklejącej i 1 agrafki i w takim stanie wróciłam do Polski.


toperz kiedys mial podobna historie ze spodniami (choc nie zadne freecośtam), z ta roznica ze nie mielismy ani nici z igla ani tasmy. No i byl to kwiecien wiec przez dziure ciagnelo zimnem.. ale mial gdzies w plecaku krotkie spodenki.. ludzie potem dziwnie na niego patrzeli, zarowno w gorach jak i w pociagach..

https://picasaweb.google....442812997497074
https://picasaweb.google....443246789194082
https://picasaweb.google....443659106054594
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Ostatnio zmieniony przez buba 2013-12-05, 07:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Julius 


Dołączył: 24 Paź 2013
Posty: 136
Skąd: Tam gdzie góry
Wysłany: 2013-12-05, 10:13   

buba napisał/a:
ludzie potem dziwnie na niego patrzeli,

No, można uśmiać się z tych gaci. :lol
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 4460
Wysłany: 2013-12-05, 10:35   

Pierwszy raz zdobyłem Rysy w towarzystwie kumpli na początku czerwca. Leżało jeszcze sporo śniegu. Na zejściu zjeżdżaliśmy żlebem na tyłkach - to było coś szalonego :) Jeden z kumpli miał pecha i przejechał po wystającym ostrym kamieniu. Spodnie (zwykłe dżinsy) roztargały się odsłaniając górę uda i połowę dupy. Na dodatek na tyłku miał krwawiącą ranę. Była to jednodniówka, więc nic na zmianę. Szedł tak potem do schroniska, asfaltem na busa, po Zakopcu na dworcu i w Krakowie z dworca PKS na ulicę Długą (gdzie mieszkaliśmy). Największą sensację wzbudzał w Krakowie :D
_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231
 
 
Basia Z. 


Dołączyła: 06 Wrz 2013
Posty: 3550
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2013-12-05, 10:48   

Takich sytuacji "dziwnych powrotów" miałam trochę. Raz koleżankę tak obtarły buty, że do domu w Gliwicach ze stacji wracała boso, niosąc buty w rękach.
_________________
http://www.pilot-przewodnik.org/
 
 
Grochu 

Wiek: 57
Dołączył: 29 Wrz 2013
Posty: 146
Skąd: Bytom
Wysłany: 2013-12-06, 21:27   

lucyna napisał/a:
Nikt nie miał nici i igły więc użyłam kawałeczka taśmy samoklejącej i 1 agrafki i w takim stanie wróciłam do Polski.

Potrzeba matką wynalazków. We wrześniu na Ukrainie jedna dziewczyna nabawiła się kontuzji kostki tak, że nie mogła dalej iść. Skutecznym remedium okazała się specyficzna kombinacja kawałków karimaty i taśmy naprawczej ;)
sprocket73 napisał/a:
Jeden z kumpli miał pecha i przejechał po wystającym ostrym kamieniu.

Łłłłojććć....scena ze Shreka mi się przypomniała. Dobrze, że ucierpiało tylko udo i pół dupy :lol :lol :lol
_________________
"Dziwny jest ten świat..."
 
 
Kaytek


Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 134
Wysłany: 2013-12-09, 08:56   

Grochu napisał/a:
Ja to swego czasu zarywałem panienkę na Wlk. Raczy. No i w krzaki ją zaciągnąłem, ale w dokonaniu aktu przeszkadzał nam jakiś dziwny dźwięk. Stwierdzilim, że krowa porykuje bo pewnikiem się zgubiła i zrobilim swoje. Post factum/actum wrócilim do ogniska nieopodal schronu a ta francowata krowa wlokła się za nami, co wnioskowaliśmy po hałasie łamanych gałęzi, porykiwaniach i różnych takich dżwiękach przypisywanych raczej przedstawicielom fauny niż flory czy UFO. Wtopiwszy się w mocno rozbawiony tłumek zebrany wokół ogniska zaczęliśmy piec kiełbaski i pociągać z krążących dookoła dość obficie flaszek. Do momentu, gdy w krąg światła rzucanego przez ognisko wdarła się głowa krowy, która wówczas okazała się być głową niedźwiedzia.

Masz szczęście, że choć jemu nie zebrało się na amory.
 
 
Vision
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-09, 09:46   

Mi się przypominają teraz dwie takie historie z jednego wyjazdu, nie do końca górskie może, ale dla mnie śmieszne. ;) Tzn. miałem 17 lat i byłem w sumie w górach na Słowacji, ale to się już przytrafiło bardziej miejskich niż górskich warunkach. Pierwsza to taka, że schodząc z jakichś tam pagórków, wtedy się i tak na tym nie znałem, tak sobie łaziłem tylko, ale było to w okolicach Litowskiej Mary koło Liptowskiego Mikulasza. Robiło się już ciut ciemno i 200 metrów przed sobą zobaczyłem coś czarnego biegnącego w moją stronę. Dookoła zero ludzi, wszędzie jakieś pola i 100 metrów za mną jedno drzewo. Nie wiem czemu ale wszyłem sobie, że to musi być byk. Tak się przestraszyłem, że zacząłem spierd....ć z powrotem i wdrapywać się na te drzewo, wszedłem jakieś 5 metrów do góry i wyczekiwałem, aż to coś do mnie dobiegnie, okazało się, że to jakiś koleś w czarnym dresie jogging uprawiał, musiał mieć ze mnie niezłą polewę. :rol

Druga historia była jeszcze tego samego dnia, a właściwie wieczoru, jak już wróciłem do tego Litowskiego Mikulasza, do miasta coś zjeść. Zjadłem i zamierzałem wrócić na dworzec kolejowy, zagadała do mnie jakaś pani po niemiecku. Nie rozumiałem jej w ogóle, ale jakoś się dogadaliśmy, że chce trafić na dworzec, a że akurat też tam szedłem to stwierdziłem, że ją zaprowadzę, bo drogę znałem. W połowie drogi zorientowałem się, że to prostytutka, ale co tam nieźle nam się gadało, ja po polsku, ona po niemiecku. :lol Doszliśmy na ten dworzec, ona chciała gdzieś tam do innego miasta dotrzeć. Był sobie przystanek, pełno ludzi i postój taksówek, więc wszyscy Ci ludzie i taksówkarze, widzieli nas razem. Problem w tym, że kasy nie miała i chciała taksówką dojechać do jakiegoś tam miasta z 20 km i zapłacić za usługę w naturze. ;) Tylko, że żaden taksówkarz jej nie chciał zabrać, bo chcieli ode mnie jakąś zgodę, ja za bardzo nie wiedziałem o co chodzi, dopiero ludzie na przystanku, już nie mogli wytrzymać ze śmiechu i mi powiedzieli o co chodzi. Bo jej w sumie nie rozumiałem, a ich po słowacku trochę bardziej. Tak oto Vision został alfonsem. :lol :lol :lol A wtedy byłem taki trochę nieogolony, ponoć na 30 lat wyglądałem. :-o

No a w naszych Tatrach, dwa razy jakieś dziewczyny wzięły mnie za niedźwiedzia, ale o tym już gdzie pisałem. ;)
 
 
Kaytek


Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 134
Wysłany: 2013-12-09, 10:56   

Grochu napisał/a:
Ja to swego czasu zarywałem panienkę na Wlk. Raczy. No i w krzaki ją zaciągnąłem, ale w dokonaniu aktu przeszkadzał nam jakiś dziwny dźwięk. Stwierdzilim, że krowa porykuje bo pewnikiem się zgubiła i zrobilim swoje.
lucyna napisał/a:
miałam spodnie freee fell czy jak tam one się nazywają. Rozwaliły się od kroku po kolano, poszły szwy.
Grochu napisał/a:
topiwszy się w mocno rozbawiony tłumek zebrany wokół ogniska zaczęliśmy piec kiełbaski i pociągać z krążących dookoła dość obficie flaszek. Do momentu, gdy w krąg światła rzucanego przez ognisko wdarła się głowa krowy, która wówczas okazała się być głową niedźwiedzia.
Vision napisał/a:
[…]A wtedy byłem taki trochę nieogolony, ponoć na 30 lat wyglądałem.


Zaczyna się to wszystko układać w jakąś logiczną całość...
 
 
Piotrek 


Wiek: 47
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 10096
Skąd: Żywiec-Sienna

Wysłany: 2013-12-09, 11:25   

Vision, ale z tym "alfonsem" to nie zły numer :)
Trza było masę ze sobą mieć, wyszło by że jesteś alfonsem prosto z Rio :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group