Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Narada adminów czyli Trzech Muszkieterów i Ślepy Giermek.

Autor Wiadomość
sokół


Wiek: 40
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 11397
Skąd: Bytom
Wysłany: 2018-11-12, 21:15   Narada adminów czyli Trzech Muszkieterów i Ślepy Giermek.

Jak się dzisiaj okazało, doszło do wyjazdu dość spontanicznego, pomimo wielu przeciwności losu. Pomimo straszliwych meteogramów. Pomimo mgły drapieżnie rzucającej kłody pod opony.
I nawet nocka w pracy nie mogła mi popsuć tego dnia.
To będzie moja relacja subiektywna, chłopaki pewnie mają inne spojrzenie na to, co się wydarzyło.

Ruszamy punkt czwarta z centrum Szczyrku. Zimnawo, ale co tam.
pssssssssss.... charakterystyczny dźwięk rozbrzmiewa i od razu niektórym idzie się lepiej. Inni od samego początku walczą. Z wielkim ciężarem powiek.
Pięknie podświetlona latarniami (pań lekkich obyczajów nie zauważono) droga wije się do góry ku kościółkowi na Górce. Ceper byłby wniebowzięty.
W Szczyrku już święta. Pod Orlim Gniazdem (taaaaki hotelik) ubrane choinki.
Trafiamy na właściwą drogę i ciśniemy ku przeznaczeniu. Zapalamy czołówki. Bo latarnie się skończyły. Moja coś nie styka. Za to Wiktor ma halogeny jak na Stadionie Narodowym. No to gaszę moją, po co mam udawać, że świecę.
Gdzieś tam powyżej tracimy drogę. W końcu pada hasło, że w sumie musimy iść do góry. Cóż za wspaniała puenta. Że też wcześniej na to nie wpadłem?
Wizion mimo kilkuletniej przerwy zachował jednak umiejętności wybitnego trapera. Ten uzdolniony terenoznawca wyniuchał jakąś ścieżkę, po czym Laynn potwierdza, że to właściwe tory. Bo w przeciwieństwie do historycznych wypraw na Pilsko jesteśmy mocno uzbrojeni. GPS-y, aplikacje z mapami, wysokościomierze...

W końcu robimy jakąś przerwę. Ciemno jak w dupie. Nie no, w dupie tylu gwiazd nie ma. A na niebie miliony ich. Robert J byłby zadowolony. Ale stwierdzamy, że pewnie by ustawił czas naświetlania 30 minut i nie zdążyłby wejść na wschód.

psssssss....

znów ten dźwięk, tym razem powtarza się cztery razy.
I tak siedzimy, gadamy.
Laynn coś tam dupcy, że się zaczyna spektakl, nikt go nie słucha.
Ruszamy powolutku, bo się napoje wypiły.
Nagle doznaję olśnienia.

-O kur... zaczyna się!

Z głębi słyszę komentarz Wiktora.
"Mówiłem przecież o tym kwadrans temu".



Rozpoczyna się bieg do góry. Każdy wyciska z siebie maks. Robert wyciska nawet płuca, przez co zostaje nieco z tyłu. A Wiktor to zasuwa do przodu, jak do stoiska z promocyjnymi obiektywami w Lidlu.
Znalazł w końcu jakąś miejscówkę i teraz wszyscy, jak jeden mąż, w jakimś dziwnym transie, rozkładają swoje sprzęty.
Rozpoczyna się cykanie zajebistych i jeszcze bardziej zajebistych fot. Statywy grzeją się, obiektywy parują, niektórym ze statywu psuje się jedna noga i podpierają się pieńkami.





Nawet zmiana położenia statywu o metr w lewo lub prawo daje zupełnie inne kadry oddalonych o około sto kilometrów Tatr. To jest prawo perspektywy górskiej.



Szał trwa. To nic, że potem w domu ze stu zdjęć osiemdziesiąt od razu wyrzucam. W tej danej chwili wierzę i ufam, że robię właśnie najlepsze zdjęcie w życiu, że Sprocket, Robert J i Sebastian Słota schowają się ze wstydu pod stołem, a ja właśnie zostanę nowym fotograficznym guru klubu chimalajowego.






I zaczyna się cicha rywalizacja. Wszyscy robią Tatry? To ja pójdę w krzaki w lewo!
Na dwadzieścia zdjęć tylko jedno trochę wyszło... No, nie udało się.



Laynn kątuje, coś tam zakłada, jakieś filtry... Czekaj! jak jebnę mgiełki to pójdziesz asfalt zwijać z rozpaczy!
No i jebłem.
Ale o korzeń.



Wieje, to statyw mi lata jak ceprowi w alkowie. W końcu szoł się kończy, bo wyszło słońce. Wielkie mi halo. Codziennie wychodzi.





Jak się chcesz wybić, musisz mieć nietypowe kadry. To mam, tylko... co miałem na mysli?



Słońce wyszło na dobre, więc powoli się zbieramy. Jeszcze w tą stronę, jeszcze jedno zdjęcie. A ja już zeżarłem wszystkie kanapki, wydoiłem cały termos herbaty, nogi mnie swędzą, czas gonić na Skrzyczne.



Było też widać Kraków. Gołym okiem. Nawet Ślepy, czyli Sebastian ponoć go widział. To znaczy, że było widać naprawdę.
Wierzę Sebastianowi, że mówił prawdę, że widzi.
Ja widziałem też straszny smog nad Śląskiem.



Budziło się Bielsko.


I w miarę udało mi się uchwycić Jaworzno. Sprocketa nie uchwyciłem.



Potem ruszyliśmy w stronę Klimczoka, zauważając, że ktoś nieźle ścieniował mu las na stokach. I udaliśmy się do tej śmiesznej chatki pod szczytem, żeby co nieco zjeść i w ogóle pobajerować.



Tam plany pójścia na Skrzyczne zaczęły się oddalać, bo zabalowaliśmy chyba z godzinę. Po czym robiliśmy grupowe zdjęcia z flagą i sweetfocie z dzióbkami.





Troszkę żałowaliśmy, że nie zjawiliśmy się właśnie tutaj na wschód, ale ... co tam.
Ogólnie fajnie tam było, bo praktycznie nikogo prócz nas nie widzieliśmy. Jakiegoś psa tylko i kilka osób.







Mieliśmy teraz przyspieszyć, ale coś plan nie wyszedł, bo bardzo powoli opuszczaliśmy szczyt. Były nawet plany wejścia na wieżę z flagą, ale w końcu plan upadł. Pomysłodawca Wiz pomysł rzucił, ale do wykonania go się nie kwapił.







I jak na japońską wycieczkę przystało, należało zrobić dwudzieste siódme ujęcie tej samej góry, ale dwa kroki dalej, co już wcześniej Wam tłumaczyłem, Prawo Górskiej Perspektywy. Szczyty zmieniają swoje położenie względem wirującego spustu migawki, gdy ta przesuwa się w wektorze ruchu obiektywu.



Zaraz potem zdobyliśmy Trzy Kopce. Tam to już w ogóle lasu nie było. I znów padło magiczne hasło. Że tu byłoby najlepiej na ten wschód przyjść. No i co... Przesunięcie osoby fotografującej o sto metrów totalnie zmienia obraz horyzontu. Nie wierzycie? To zobaczcie, jak wyraźnie Babia Góra zmieniła swój kształt.



A tu kilka metrów na zachód. Widzicie różnicę? Nie? Bo się ku*wa w ogóle nie nadajecie do fotografii górskiej!



A to Muszkieter Laynn wraz z Giermkiem Ślepym aliass Snajper. Oni dobrze wiedzą, że kilka kroków zupełnie zmienia obraz przestrzeni. Oni znają tajniki dobrego focenia!



Muszkieter Vision ma też inne teorie, które nie do końca są rozumiane przez pozostałych.
A mianowicie, jeśli dojdziesz na szczyt dziesięć sekund później, to mimo takiego samego miejsca położenia Twoje zdjecie również będzie inne, gdyż ziemia się przecież kręci i zmienia odchyły szczytów wobec obiektywu. Tu własnie Wiz idzie i oblicza najlepszy czas na wykonanie zdjęcia z tego samego miejsca, ale w innym czasie, to znaczy z najlepszym przesunięciem szczytów.



Wracając do wcześniejszych rozważań... Miejsce chyba fajne na wschód, ale Magura zasłania Jezioro Żywieckie.



Niedawno odsłonili pomnik Kaczora, a tu Pomnik Umęczonego Turysty.



Złazimy do Jaskini w Trzech Kopcach. Stromo.



Visowi się nie chce iść, mnie też nie. Laynn i Seba idą, wychodzą niżej i doganiamy ich dopiero na Karkoszczonce. Tempo mamy zabójcze!





W Chacie Wuja Toma popas. Po piwku. Niektórzy mogą nawet alkoholowe. ja nie mogę. Część tego fragmentu wycieczki pamiętam. Jak jakaś baba się przeglądała w magicznym lustrze.
Części nie pamiętam, bo zasnąłem na stole. Poważnie.
Budze się, snujemy plany. Sebek z Laynnem schodzą. Wiz kombinuje. Kolejka na Skrzyczne? Sprawdzamy... Nie jedzie. Bo górą chyba nie zdążymy. To chociaż na Halę Jaworową na zachód?
Umawiamy się, ze ruszamy pełną parą i zobaczymy, czy się jednak na to Skrzyczne nie da zdążyć. A do Beskidka mają nam towarzyszyć Wiktor z Sebą.



Rozstaj dróg pod Beskidkiem. Trzy razy do góry, głosujemy... Ja jestem za podejściem w dół. :)
Idziemy wygodną stokówką, ale coraz wolniej, wolniej...



Na Beskidku mamy się rozdzielić. Ale nie, ja nie dam rady. Nocka w pracy mnie zabiła. Wiz widzę, ze niezadowolony, choć stara się tego nie pokazywać. Głupio mi strasznie, ale jeszcze muszę autem jechać. No trudno.





Schodzimy bez szlaku. Żywej duszy nie ma. Tylko dwa wilki nas gonią.



Po drodze jeszcze kwadrans ostatniej posiadówy, bo co prowiant zwozić do domu?





I w końcu zaczynamy najgorsze zejście, gdzie urządzamy zawody, który pierwszy dupnie, przy czy Wiktor ma swoje obliczenia, który ma na to największe szanse i dlaczego akurat tak, a nie inaczej.





Było z czego jebnąć!



No ale pozostało nierozstrzygnięte, bo nikt nie rąbnął, chociaż Wiz ratował się trawersami w zakosy.



W końcu osiągamy dno. Doliny.



Kukamy jeszcze do ośrodka zdrowotnego, oglądamy się za Pati w brokatowym worku, która ma Szofera - Utrzymanka i rozjeżdżamy się w domów.

To by było na tyle :)
Chłopaki na bank mają lepsze foty i swoje przemyślenia, to uzupełnią.


I na koniec mój subiektywny dialog dnia.

osoba 1 - mój tata jak miał 30 lat to był juz łysy, a ja mam w ch8j włosów. Ciekawe, dlaczego?
osoba 2- a mamie wypadają włosy?
osoba 1 - no nie...
osoba 2 - to masz włosy po mamie...
Ostatnio zmieniony przez sokół 2018-11-14, 13:47, w całości zmieniany 2 razy  
Profil Facebook
 
 
laynn 


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 12307
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2018-11-12, 21:59   

Jesteś moim guru fotograficznym.
Bo teorie wykladasz świetnie. :D
_________________
Blog o moich wędrówkach.
Moje zdjęcia.
Profil Facebook
 
 
Vision
Wieśniak z miasta...


Wiek: 36
Dołączył: 02 Lip 2013
Posty: 5142
Skąd: Tychy
Wysłany: 2018-11-12, 22:21   

sokół napisał/a:
Wiz widzę, ze niezadowolony, choć stara się tego nie pokazywać.


Nie przesadzaj, nie byłem nie zadowolony. Sam nie wiedziałem czy gdziekolwiek bym doszedł, bo gardło wypluwałem. Nie chciało mi się po prostu tak wcześnie wracać do domu, a w plecaku jeszcze 3 piwka były. Ale najchętniej zamiast gdzieś iść, to bym się sam walnął na jakiejś łące i poleżał albo spał kilka godzin, tylko nie było za bardzo gdzie.

Wycieczka była zajebista, a nogi i tak mnie już bolą, więc było wystarczająco jak na rozruch po latach. :-o

No ale co zachodu to wychodzi na to że był dzisiaj niezły i bardziej efektowny niż wschód.

PS: Tak swoją drogą to nie wiem czy ta relacja jest w sumie w odpowiednim dziale. ;)
Ostatnio zmieniony przez Vision 2018-11-12, 22:23, w całości zmieniany 1 raz  
Profil Facebook
 
 
sokół


Wiek: 40
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 11397
Skąd: Bytom
Wysłany: 2018-11-12, 22:30   

Masz rację. Przesunalem. Jak już napisałem wcześniej, moje odczucia mogą się różnić od odczuć innych. Niemniej do konca miałem masę wyrzutów sumienia, ze sie wycofalem. No ale w domu zaraz padłem jak razony i trzy godziny spałem jak kamień. Zachód widziałem na necie... następnym razem działamy według nowej taktyki. To się musi udać.
_________________
Lepiej paść na stojąco, niż przetrwać bitwę na kolanach
Profil Facebook
 
 
Vision
Wieśniak z miasta...


Wiek: 36
Dołączył: 02 Lip 2013
Posty: 5142
Skąd: Tychy
Wysłany: 2018-11-12, 22:40   

Dla mnie fotografem dnia i tak został laynn. Tutaj nawet odpowiedni przygarb miał znaczenie, to są właśnie te detale...

Profil Facebook
 
 
sokół


Wiek: 40
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 11397
Skąd: Bytom
Wysłany: 2018-11-12, 22:45   

Przenosił ciężar odsrodkowy obiektywu na własny grzbiet by zminimalizować rozładowania elektrostatyczne na filtrze polaryzacyjnym. On był na specjalnym kursie fotograficznym. Tam pierwszego dnia ponoć nie brali w ogóle aparatów do ręki tylko właśnie te przygarby trenowali. Ja się z tego kiedyś śmiałem, Ale dzisiaj się nie przygarbilem odpowiednio i mi napięcie czasteczkowe promieni kosmicznych elektryzowalo szkło. A ta czapka to też jest z takiego specjalnego materiału co używają w satelitach do neutralizacji promieniowania i drgań pyłu kosmicznego. Miałeś tylko chustę, nie? To sobie możesz pluć w brodę. Masz przejonowane zdjęcia. I tego w żadnym programie nie usuniesz. Chyba ze z nasa Ci taką aplikację dadzą co mają do zdjęć satelitarnych. Ale to ponoć ciężko załatwić jak nie masz pleców.
Ostatnio zmieniony przez sokół 2018-11-12, 22:51, w całości zmieniany 2 razy  
Profil Facebook
 
 
laynn 


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 12307
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2018-11-13, 06:20   

Oż Wy... :D
Niech no ja obrobie moje zdjęcia... też Was mam ;)
_________________
Blog o moich wędrówkach.
Moje zdjęcia.
Profil Facebook
 
 
Iva 


Wiek: 39
Dołączyła: 04 Wrz 2013
Posty: 1544
Skąd: łódzkie
Wysłany: 2018-11-13, 09:40   

Padłam :D Zdjęcia jak zdjęcia, ale historia wywołała uśmiech na mojej twarzy :D dobra, śmiałabym się na głos, gdyby nie to, że w pracy jestem ;)
_________________
"Kiedy świat się od ciebie odwraca, ty też musisz się od niego odwrócić."
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 11397
Wysłany: 2018-11-13, 10:20   

Piękna nowelka. I nawet Wasze oblicza wyszły poważnie.

Iva - bądź poważna.
_________________
Decyzją administracji naganę otrzymał:

Dobromił - za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum.
 
 
darkheush 

Wiek: 96
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 2342
Wysłany: 2018-11-13, 14:30   

Iva napisał/a:
dobra, śmiałabym się na głos, gdyby nie to, że w pracy jestem ;)

Iva nie idź tą drogą :P
 
 
Robert J 


Wiek: 41
Dołączył: 08 Gru 2013
Posty: 1328
Wysłany: 2018-11-13, 15:12   

sokół napisał/a:
W końcu robimy jakąś przerwę. Ciemno jak w dupie. Nie no, w dupie tylu gwiazd nie ma. A na niebie miliony ich. Robert J byłby zadowolony. Ale stwierdzamy, że pewnie by ustawił czas naświetlania 30 minut i nie zdążyłby wejść na wschód.


Ja bym poszedł po prostu wcześniej by mieć więcej czasu. W sumie to siedziałem w górach przecież calutką noc ;)

Swoją drogą warunki trafiliście naprawdę dobre bo u mnie było trochę ciulowato.

sokół napisał/a:
Szał trwa. To nic, że potem w domu ze stu zdjęć osiemdziesiąt od razu wyrzucam. W tej danej chwili wierzę i ufam, że robię właśnie najlepsze zdjęcie w życiu, że Sprocket, Robert J i Sebastian Słota schowają się ze wstydu pod stołem, a ja właśnie zostanę nowym fotograficznym guru klubu chimalajowego.


Podążasz właściwą ścieżką. Idź nią nadal :P
 
 
sokół


Wiek: 40
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 11397
Skąd: Bytom
Wysłany: 2018-11-13, 15:19   

Ciulowo? Widziałem z wczoraj ktoś wrzucił tatry z pradziada.... to chyba nie było tragedii...
_________________
Lepiej paść na stojąco, niż przetrwać bitwę na kolanach
Profil Facebook
 
 
laynn 


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 12307
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2018-11-13, 15:25   

Ja widziałem zdjęcia z Śnieżnika... totalna mgła.
_________________
Blog o moich wędrówkach.
Moje zdjęcia.
Profil Facebook
 
 
Robert J 


Wiek: 41
Dołączył: 08 Gru 2013
Posty: 1328
Wysłany: 2018-11-13, 16:09   

sokół napisał/a:
Ciulowo? Widziałem z wczoraj ktoś wrzucił z pradziada.... to chyba nie było tragedii...

Ja byłem w Górach Stołowych :P
 
 
vidraru 
Rosomak


Wiek: 41
Dołączyła: 27 Sty 2017
Posty: 2268
Skąd: Kęty
Wysłany: 2018-11-13, 20:08   

Boscy jesteście, uwielbiam Was
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group