Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

My name is Lucifer, please take my hand. *

Autor Wiadomość
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 14192
Wysłany: 2023-07-03, 17:19   My name is Lucifer, please take my hand. *

Darz Szatan.

Przyszedł ten czas gdy głos wzywający z wysoka nie pozwala nam odmówić.

A gdy jeszcze wzywa On to cała grupa ostrzy raki, ćwiczy machanie czekanem, sprawdza trwałość kasku, wyciąga najcieplejsze rękawice i trenuje śpiewanie robotniczych pieśni zespołu Black Sabbath.

Gdy okazało się, że mamy 2 lipca to zostaliśmy przy kaskach i pieśniach.

Przygotowania do wyjazdu bardzo się rozkręcały. W pewnym momencie na tapecie było z ośmiu młodych szatanistów. No dobrze ... Z tymi młodymi to trochę przesadziłem.

Na dzień wyjazdu zostało pięć osób - Baś, Monika ( wróciła na trasy z nami, z tej radości zaprezentowała na żywo kolejną interpretację pewnego przysłowia ), Jarek, Krzysiek i Dobromił. I tutaj wyszła sama młodzieżówka. Amen.

Początek wyjazdu był lekko radosny. Kierowiec wstał ... trochę później niż miał to uczynić, Jarosław również. Monika została zwolniona z bloków startowych, a Baś i ja spokojnie czekaliśmy na przybycie kierowcy. Przybył. Potem w Leśnej powitała nas sarna, a w Korbielowie stado warchlaków przebiegających przez jezdnię.

Po drodze rzuciłem okiem na zabytkowy piec w Radziechowach.



W Szczyrbskim Plesie powitały nas kolejne bydlaki. Ale jakoś takoś były mało ruchliwe.





Po zaparkowaniu ruszyliśmy przez, jeszcze ciche, miasteczko. Miasteczko z długa sportową historią. Skoki, biegi i inna działalność narciarska. Widać np dwie skocznie narciarskie. Dla luda turystycznego przygotowano np kolejkę na zbocza Skrajnego Soliska. Z górnej stacji kolejki można od razu wejść do Chaty pod Soliskiem ( 1840 m ) i po dobrze spędzonym tam czasie wrócić kolejką na dół.

Mijamy hotele, bary, stoiska ze wszystkim i wkraczamy na kamienistą część żółtego szlaku. Przed nami droga do Doliny Młynicy.

Tutaj zdjęcie na potwierdzenie, że był to żółty szlak.




Z rana chmurki hasały po niebie. Początkowa część Grani Solisk. Oddziela ona Dolinę Młynicy od Doliny Furkotnej.




W tle skocznie.



Pojawia się Wodoryj Skok. Z niemieckiego zwany "welonowym". 25 metrów lotu, w okolicach lata robi piękne wrażenie.



Rzut oka w lewo - skały na zboczach Solisk.



Siadamy i śniadamy. Z widokiem na wody spadające.





Po lewicy.




Daj dla ochłody łyk zimnej wody !!!




Ahoj !



Szlak turystyczny idzie pod górę po lewej stronie wodoryja. Z bardzo ładnym widokiem.






Młodzież pokonuje groźny odcinek.



A oto górna część wodoryja. Właśnie rzuca się w przepaść.







Jak krzyż na szczycie to musi być to Giewont. Plotki mówiące, że to Skrajne Solisko ( 2117 m ) są bezpodstawne.




Co robi ta radosna grupa ?



Obserwuje zwierza.



Cieszą się. Zabili go.



W Dolinie Młynickiej mieszka kilka stawów. Ten zwie się Stawem nad Skokiem ( 1801 m ). Szczyt w tle to Szczyrbski, Po prawej zbocza Grani Baszt.




Zbocza Solisk. A niebo błękitne nad nimi.




Wkraczamy na Zadnią Polanę. To w miarę płaski taras w dolnej części doliny. Za nami Staw nad Skokiem.



Trawa się zieleni.



Zbieramy się.




On tam jest. On wzywa. On czeka.




Szczyrbski ich zatrzymał.




Czy Go widzicie ?



Co tam widzimy ? Po lewej mamy Hlińską Turnię, potem Basztową Przełącz i Wielką Capią Turnię. Podobają mi się te trzy turniczki. Od Basztowej Przełęczy zaczyna się Grań Baszt.



Przed nami ważny próg.



I znowu Grań Solisk. Tak to bywa w dolinach, że widoki są ograniczone ;)




A my tymczasem docieramy do miejsca gdzie rozpoczynamy kolejny odpoczynek. Tak przy okazji jest to miejsce startu na szczyt. Szczyt , który dalej nas wzywał.

Siedzimy, rozmawiamy, podziwiamy. A Dolina piękna jest. Polecam szlak idący na Bystrą Ławkę - wąską przełęcz oddzielającą Grań Solisk od masywu Furkotu. Furkot później przechodzi w Hruby Wierch. W tej dolinie była też tragedia lotnicza. 25.6.1979 rozbił się ratunkowy Mi - 8 ( tak swoją drogą to wręcz olbrzymi śmigłowiec jak na warunki tatrzańskie ). Na miejscu zginęło 6 ratowników, siódmy zmarł w szpitalu. Obok szlaku jest pamiątkowy obelisk.

Od tego momentu nie do końca jestem świadomy czynów naszych. Wiem , że poszliśmy ale nie wiem którędy.

Ten osobnik też nie wie.



Pędzą jak szaleni.



Kozi Staw Niżni u stóp Szczyrbskiego. Tak w ogóle to w tej dolinie występuje spory zestaw bydlęcych stawów. Są też Wołowe i Capie.




A kuku ! Ludziki na grani i szczycie Hrubego.




I na Giewoncie.




Czy widzicie odłam skalny po lewicy szczytu ? Kilka lat temu miałem nerwową przygodę na trawie po jego prawej stronie.



Piękne baranki na niebiosach.



Tymczasem w drodze do Wzywającego ...



Jak widać , nie tylko na Kończystej jest Kowadło. Znacie ten szczyt ?



To ten najwyższy na zdjęciu.




Grań Solisk jest majestatyczna.



Cos być musi, do cholery, za zakrętem.



Postrzępiło je.



Nic ich nie powstrzyma. Zew wzywa.



W tych okolicach doszło do wprowadzenia w życie pewnego powiedzenia / przysłowia. "Kij ci w oko" nabrało nowego znaczenia. Obie osoby dramatu czują się dobrze.

Tatry się poszerzyły.



Podąża do celu.



Przed nami ostatni odcinek drogi do Niego. Ostatni ale nie najkrótszy ...



Skała z Kilkoma Rozwartymi Paszczami.



Idą jak pod linijkę.



Ma się profesjonalny kask, nie ?



Rozwarte od przodu.



Ciężka praca.



Jak praca, to i odpoczynek.



I znowu w górę ... Jak widać było lekko sypko.



Nie tylko nas zew wzywał.




Czy była to wyprawa zimowa ?




Tymczasem z drugiej strony chmury zaczęły pożerać Hrubego.



Zrobili sobie piknik. Ale tylko chwilowy bo zew narastał.



Chmury warkoczą.




Panie i Panowie - zbliżamy się do celu. Przełęcz nad Czerwonym Żlebem.



Przed nami pojawia się taki widok.




Wołowy Grzbiet i Rysy.



Chata pod Rysami centralnie pod Wagą. Po lewej Rysy, po prawej Wysoka.



Pod nami Dolina Mięguszowicka.




Kończysta w oddali. To ta ze śnieżnym żlebem.




Dotarli. Już nigdy nie będą tacy jak byli. Kontakt z Nim wszystkich zmienia.




Stawy. Przełęcz. I Ciężki Szczyt po lewej stronie Wysokiej.



Grań Baszt. I Szczyrbskie pleso w Szczyrbskim Plesie ( ważna jest pisownia ;) ).



Nad głową opętanej Moniki drugi wierzchołek Szczytu, Który Nas Wzywał.




Jest lipiec. Upały. Tumany. A na Capim Stawie lód.




Wiecie już gdzie jesteśmy ? Kogo głos nas przywołał ( mnie drugi raz ) ?

Oto Jego imię.



I lista obecności.



Chmury warczą. Czy widzicie szatańskie zakosy na Przełęcz pod Osterwą ? Tępą po lewej przełęczy ? Spiczastą Kończystą ? Dwuwierzchołkową Wysoką ? Gerlacha w Chmurze ?




Dwoje Opętanych z Szatana miało przyjemność być na tym szczycie. Z bardziej znanym Kowadłem.




I kolejny raz Szatan nie był dla mnie łaskawy widokowo i pogodowo. Deszcz pogonił nas ze szczytu. Szczytu , który jest najwyższym osobnikiem w Grani Baszt.

Wracamy na Przełęcz nad Czerwonym Żlebem. Żleb ten pięknie widać ze szlaków do Chaty pod Rysami i do Hińczowych Stawów.




Przed nami zejście. Z Szatanem za plecami.




schodzimy fachowo.

W tych okolicach doszło do kolejnego przetworzenia porzekadła / przysłowia.

Podchodzi dwoje turystów.

- Dzień dobry. Jak tam na szczycie ?
- Ruch jak na Grojcu.
- Jesteście z Żywca ?
- Tak, wszyscy z okolic.

W tym momencie Opętany Jaro pyta się podchodzącego :

- Pan jest z Żywca , a obecnie mieszka w Krakowie ?
- Tak.
- Pracował Pan w Koszarawie ?
- Tak.

Andrzej ! Jarek ! Góra z górą się nie zejdzie ale człowiek z człowiekiem na górze tak !

Znają się od 17 lat.



Dla zmiany otoczenia dwa zdjęcia z okolicami Bystrej Ławki.







I wracamy na zbocza Szatana.




Monika z Szatana.



Na tej grani skręcimy w lewo.




Tutaj trzeba było użyć rąk.




Rączo w górę.




Przeskakujemy trochę w terenie i podziwiamy turnie na Wielkiej Capiej Turni.




Jego Wysokość Szatan. I pozostałe typy na Grani Baszt.




Wracamy na miejsce wyjścia.

Tutaj odzyskuję pełnię świadomości. Ha ! Jesteśmy obok żółtego szlaku.

Radośnie wracamy w stronę wodoryja.

Dalej spada.




Twarzowy typ.



Co by ochłonąć zasiadamy do ósmego śniadania u stóp wodoryja.




Otworzyło się okno niebieskie.




Boczny wodoryj.




Auto samo nie podjedzie. Musimy schodzić.

Początek Grani Baszt. Słowacy używają nazw z Patrią w tytule.




Te turnie to Veza i Stena pod Skokom.



Każde zejście się wydłuża. Każda dolina w drodze powrotnej staje się zagmatwana. Każdy krok w dół to dwa do góry. Amen.







Ale Szatan nam pomógł i wróciliśmy do Szczyrbskiego Plesa. Dolina Młynicka w pełnej okazałości. I Szczyrbski Szczyt na straży.




Ptactwo panuje.




Za nami 16 kilometrów w straszliwym terenie. Mimo to siła i chęć dalszej turystyki w nas buzuje.

Idziemy nad Szczyrbskie pleso ( 1346 m ).

Tam byliśmy.



A może by tak sobie skoczyć ?




No dobrze, już wystarczy tej turystyki. Szatan w nas panuje więc idziemy na szatana. Znaczy się kawę i inne napoje. Jedna z osób opętanych ma w tych dniach urodziny.

Taaaa ... Czas wracać. Miejscowość Szczyrbskie Pleso ( podobno poniżej 100 stałych mieszkańców ) jest tak fajnie położona, że z parkingu widzi się np takie rzeczy.

Korona Wysokiej.



Część Wołowego Grzbietu z Żabim Qniem.




Ruszamy. Co by Szatan nas nie opuścił w aucie słuchamy "Noce Szatana" i "Diabelski dom, cz. 3". Potem przechodzimy na Edytę Bartosiewicz.

Po drodze Krywań nas wzywa.



Nie dałem się przekonać.

Bardzo dziękuję Towarzystwu za podjęcie wyzwania szatańskiego.

I do kolejnego w takim, i rozszerzonym, składzie.

Dobranoc.

P.s. * - słowa Terence Butler, utwór "N.I.B.", wykonawca Black Sabbath.
_________________
Decyzją administracji Dobromił otrzymał nagany :
- za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum
- za niecytowanie w postach wypowiedzi, do których się odnosi
- za relację przypisaną do niewłaściwego działu
Ostatnio zmieniony przez Dobromił 2023-07-03, 20:54, w całości zmieniany 12 razy  
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 5421

Wysłany: 2023-07-03, 22:37   

Gratulacje dla Taterników za udaną akcję górską.
Pełen profesjonalizm i taka lekkość w lekturze, że w ogóle się nie zmęczyłem :)
_________________
SPROCKET
http://gorybezgranic.pl/n...-kim-vt1876.htm
 
 
Adrian 
Cieszynioki


Wiek: 40
Dołączył: 13 Lis 2017
Posty: 9120
Wysłany: 2023-07-04, 04:53   

Tak, kask profesjonalny, tylko leci Ci na oczy, może temu że jest tył na przód 😜

Spotkanie Krakusa z Żywca na Szatanie, ro już brzmi podejrzenie ;)

Ładnie.
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 14192
Wysłany: 2023-07-04, 05:58   

sprocket73 napisał/a:
że w ogóle się nie zmęczyłem


Ani trochę ? Nic, a nic ? Nawet paluszek Cię nie zabolał ?

Dziwne to ...

Adrian napisał/a:
może temu że jest tył na przód 😜


To się łapie pod sąd.

Adrian napisał/a:
Spotkanie Krakusa z Żywca na Szatanie, ro już brzmi podejrzenie ;)


Aż strach pomyśleć kogo innego mijaliśmy na szlaku. Kolejnych wysłanników Szatana ...

Adrian napisał/a:
Ładnie.


Wiem.
_________________
Decyzją administracji Dobromił otrzymał nagany :
- za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum
- za niecytowanie w postach wypowiedzi, do których się odnosi
- za relację przypisaną do niewłaściwego działu
 
 
Prezes


Dołączył: 11 Lis 2013
Posty: 1877
Wysłany: 2023-07-04, 08:33   

PKP
Jakbyś od razu powiedział, że się spóźnicie to może bym się załapał.
A tak musiałem grać 3h mecz i do dzisiaj mnie wszystko boli :lol
Ostatnio zmieniony przez Prezes 2023-07-04, 08:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Sebastian 


Wiek: 51
Dołączył: 09 Lis 2017
Posty: 5690
Skąd: Kraków
Wysłany: 2023-07-04, 18:19   

Darz Bóg. Na Szatana nie ma szlaku turystycznego, czy był w waszym gronie Licencjonowany Przewodnik Górski (w skrócie LPG)?

sprocket73 napisał/a:
Pełen profesjonalizm i taka lekkość w lekturze, że w ogóle się nie zmęczyłem :)

Relacja długa, trochę się zmęczyłem pod koniec.
_________________
mój blog: http://sebastianslota.blogspot.com/
Profil Facebook
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 14192
Wysłany: 2023-07-05, 12:26   

Prezes napisał/a:
Jakbyś od razu powiedział, że się spóźnicie to może bym się załapał.


W ramach oczekiwania na Kierowcę Krzysztofa pousuwałem trawy i inne zielska z chodnika pod moim domem oraz porobiłem zdjęcia pająkom na siatce boiska LO.

Sebastian napisał/a:
czy był w waszym gronie Licencjonowany Przewodnik Górski (w skrócie LPG)?


Tak. A w domu mam też dwa RPG.

Sebastian napisał/a:
Relacja długa, trochę się zmęczyłem pod koniec.


Rzeczywiście raz za czas zauważam u Ciebie problemy zdrowotne i kondycyjne.
_________________
Decyzją administracji Dobromił otrzymał nagany :
- za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum
- za niecytowanie w postach wypowiedzi, do których się odnosi
- za relację przypisaną do niewłaściwego działu
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group