Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Majówkowo w Szczawnicy

Autor Wiadomość
sokół 
wujek falcon


Wiek: 38
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 7093
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-05-20, 20:42   

Nadeszła środa. Wsiedliśmy w busa (tym razem przyjechał bez opóźnień) i dotarliśmy w upatrzone wcześniej miejsce,,,



Liczyłem na pusty szlak, ale na dzień dobry szliśmy łeb w łeb z wycieczką szkolną. To miał być dopiero przedsmak tego, co nas miało czekać później.
Po niedługiej chwili w lesie wyszliśmy na halę z pięknym widokiem na Gorce.





Pogoda dopisywała. Humory także. No i udało się nam wyprzedzić nieco naszych gwarnych towarzyszy.



Szlak wdrapał się nieco wyżej, pod Macelaka, po czym odsłonił nieco od południowej strony.



Tatry też były, ale tego dnia znów grały rolę drugoplanową.



Tak sobie szliśmy pienińskim grzbietem, raz delikatnie w górę, raz delikatnie w dół. Były od czasu do czasu jakieś małe polanki, ale generalnie przeważał las. Najważniejsze jednak było to, że nie było zbyt ostro w górę.
W końcu usłyszeliśmy spory gwar, a po chwili zobaczyliśmy siedemset czterdzieści pięć osób odpoczywających na Przełęczy Szopka. Postanowiliśmy iść dalej, bo i tak nie było gdzie usiąść.



Na schodach prowadzących na Okrąglicę było około trzech tysięcy dwustu ludzi. Tak więc swoje trzeba było odstać. Przesuwaliśmy się w tej kolejce powoli, a nawet bardzo powoli.



Co kilka stopni próbowałem złapać jakieś kadry, głównie dla zabicia czasu.



To podglądałem, co dzieje się w Sromowcach



Czy też wyszukiwałem ryb w Dunajcu.



Sokole oko nie wypatrzyło ryb, ale Tatry to zauważyć musiałem, chociaż w dalszym ciągu nie chciały współpracować tak, jakbym sobie tego życzył.



W końcu nastał odpowiedni czas i dostaliśmy się na platformę. Mieliśmy swoje pięć minut.









Moja ocena? Fajne miejsce, z potencjałem, ale mogła być trochę lepsza pogoda. I mniej ludzi.
No dobra, czas minął, ewakuujemy się.



Odbijamy na niebieski szlak ku Górze Zamkowej. Liczymy na pustki, jest dużo lepiej. Nie no, ludzie są. Ale tylko jedna wycieczka, a tak to pojedyńcze osoby.



Zamek zamknięty - zawalony strop. Schodki szybko się nudzą, las dłuży. Zaczyna się marudzenie. Norma. Wychodzimy na połączenie ze szlakiem z Krościenka. Wrażenia? śreeeednio..



Dalej jest jeszcze gorzej. Las, las las. Już mam dostać w łeb, ale zaczęły się jakieś skałki, to dziewczynom się humor poprawił. Młoda nawet, jak idzie, to pokazuje spadówę. W końcu jej mówię, że za kilka lat będzie jej głupio, że wszystkie zdjęcia ma z fuckiem. I chyba do niej to dociera.



No ale też nie do końca. Julka już nie chce iść niebieskim szlakiem. Mam znaleźć inny kolor.



Widoki z grani nie zapierają dechu w piersiach, ale lepsze to, niż sam las.





W końcu dochodzimy do szlaku zielonego. Julka słyszy, że niebieski idzie na skały, zielony do lasu. Już jej pasuje znów ten niebieski. Bo zielony jest głupi.







A teraz nowy problem. Schodzimy w dół. To przecież bez sensu, bo za chwilę będziemy musieli wejść do góry. Czyli przesłanie o bezsensowności istnienia przełęczy. No ale w końcu wchodzimy na Sokolicę, a tam niespodzianka - dwie osoby. Nikogo więcej.



Widoki stąd bardzo malownicze. Szczególnie Dunajec.



Ale nie tylko. Może to kwestia troszkę lepszych warunków, ale po prostu akurat w tej chwili, w której tam byłem, podobało mi się tam bardziej, niż wcześniej na Trzech Koronach.



Nawet tą słynną sosnę znalazłem, chociaż widziałem ją także wcześniej z dołu, z tratwy. Trochę trzeba pokombinować, żeby zrobić bez barierek, ale że pusty szczyt, to się udaje.



Jest i kawałek Tatr.





W dole widać i słychać tych, co zdecydowali się popłynąć rzeką.



Mamy dobry czas, więc kombinuję jeszcze z tą sosenką...





No i moja banda. W tej dostojnej chwili pojawia się znak. Tym razem inny.



Niegrzeczna jest inna osoba, ta, która przekracza barierki, żeby zobaczyć co jest na dole.



W sumie i ja się po chwili wychylam. No, lufa jest.



Pół godziny później jesteśmy już na dole. Tratwiarz trochę przyspał, ale w końcu dostajemy się na drugi brzeg, chociaż Julka nie jest zadowolona, bo liczyła na dłuższy pobyt w łodzi.



Jeszcze grota z włosami po drodze



I finiszujemy jak to już bywa w knajpie z żarłem na wagę. Tym razem mam problem wrócić na kwaterę, bo naładowałem więcej niż kilogram, a żal było zostawić, takie dobre było.

Wracamy, ostatni raz pod domem na placu zabaw...

Ostatnio zmieniony przez sokół 2017-05-20, 22:13, w całości zmieniany 1 raz  
Profil Facebook
 
 
bton1 


Wiek: 32
Dołączył: 08 Lip 2013
Posty: 3235
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-05-20, 21:36   

sokół napisał/a:
Przełęczy Snozka

Prędzej Szopka. Bez czepialstwa, ale jednak ;)
_________________
W mieście możesz kogoś znać dziesięć lat i go nie poznać. W górach znasz go na wylot po paru tygodniach.
 
 
laynn 
deszczowy facet


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 6370
Wysłany: 2017-05-20, 21:37   

Mi się ten niebieski podoba. Choć w drugą stronę szliśmy.
_________________
"Tam na dole zostało wszystko
Wszystko to co cię męczy...
Od złych rzeczy na dole Jesteś mgłą oddzielony..."
Profil Facebook
 
 
sokół 
wujek falcon


Wiek: 38
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 7093
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-05-20, 22:14   

Dzieki Błażej. Jakos mi sie te nazwy myla. A znalazles znaki?
Profil Facebook
 
 
bton1 


Wiek: 32
Dołączył: 08 Lip 2013
Posty: 3235
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-05-21, 06:54   

Nie znalazłem :( Ale zapewne dlatego, że przelecieliśmy przez Homole, na Bukowinki, a potem w dół do Jaworek. Młoda super łazi, ale do czasu :)
_________________
W mieście możesz kogoś znać dziesięć lat i go nie poznać. W górach znasz go na wylot po paru tygodniach.
 
 
Majka 


Dołączyła: 30 Lip 2014
Posty: 803
Skąd: Beskid Mały/ Kraków
Wysłany: 2017-05-21, 09:03   

Nie wiem co napisać. Szczawnica-moje miejsce na Ziemi, Pieniny-ukochane góry. Jedynie mogę się cieszyć, że lipiec już blisko i mieć nadzieję na lepszą pogodę... :P
Jak chodzi o żarcie- taka mała knajpka obok parku dolnego-niezmiennie od wielu lat. Czasem jemy też w Halce, głównie ze względu na dobre surówki, których można sobie nabrać bez ograniczeń, ale ostatnio jedzenie się tam trochę popsuło. Niektórzy chwalą "Pod Siekierkami", tyle,że w sezonie tam trzeba odstać swoje. Zestawy śniadaniowe godne polecenia w knajpce pod wyciągiem. Nigdy nie należy jeść w Marcie, bo to nieporozumienie.
_________________
"Wokół góry, góry i góry
I całe moje życie w górach..."
 
 
sokół 
wujek falcon


Wiek: 38
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 7093
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-05-21, 10:21   

My wlaśnie żarlismy w Halce. Tam jest na wagę. :)
Profil Facebook
 
 
Majka 


Dołączyła: 30 Lip 2014
Posty: 803
Skąd: Beskid Mały/ Kraków
Wysłany: 2017-05-21, 10:42   

sokół napisał/a:
My wlaśnie żarlismy w Halce. Tam jest na wagę. :)


Nie jedliśmy tam ze trzy lata, z tego wynika,że jakąś nowość wprowadzili. Chyba jednak niezbyt dobre to żarcie, skoro potem na szlaku krzoki zaliczałeś. :lol
_________________
"Wokół góry, góry i góry
I całe moje życie w górach..."
 
 
bton1 


Wiek: 32
Dołączył: 08 Lip 2013
Posty: 3235
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-05-21, 11:44   

Dobre domowe obiady są Pod Siekierkami. Smakowo znacznie lepiej niż w Halce. A rzut kamieniem stamtąd. No i oczywiście bereśnikowe jadło - klasa sama w sobie.
W lipcu zjeżdżamy na 10 dni. Dobry był ten szybki wypad, bo już wiem na co się nastawiać u Zuźki w kwestii łazikowania.
_________________
W mieście możesz kogoś znać dziesięć lat i go nie poznać. W górach znasz go na wylot po paru tygodniach.
 
 
Majka 


Dołączyła: 30 Lip 2014
Posty: 803
Skąd: Beskid Mały/ Kraków
Wysłany: 2017-05-21, 12:20   

bton1 napisał/a:
Dobre domowe obiady są Pod Siekierkami. Smakowo znacznie lepiej niż w Halce. A rzut kamieniem stamtąd. No i oczywiście bereśnikowe jadło - klasa sama w sobie.
W lipcu zjeżdżamy na 10 dni. Dobry był ten szybki wypad, bo już wiem na co się nastawiać u Zuźki w kwestii łazikowania.


My też planujemy w lipcu, na dni 6. Pod Siekierkami w sezonie są tłumy, kolejka ustawia się przed drzwiami. Mnie szkoda czasu na stanie i czekanie. Trzeba będzie zajrzeć przy okazji do Orlicy, bo tam po zmianie gospodarza podobno jedzonko przednie . Bereśnik wiadomo, tyle,że też trzeba długo dość czekać.
_________________
"Wokół góry, góry i góry
I całe moje życie w górach..."
 
 
bton1 


Wiek: 32
Dołączył: 08 Lip 2013
Posty: 3235
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-05-21, 14:31   

Fakt, w sezonie są kolejki. Dla mnie to akurat znak, że warto poczekać, bo świeże i pewnie dobre. Puste knajpy raczej omijam.
A wydaje mi się, że na Bereśniku aż tak długo się nie czeka..
W Orlicy po remoncie byłem tylko na piwie.. Ale ludki odbierali jedzenie i wyglądało godnie :)
_________________
W mieście możesz kogoś znać dziesięć lat i go nie poznać. W górach znasz go na wylot po paru tygodniach.
 
 
nes_ska 


Wiek: 30
Dołączyła: 09 Paź 2013
Posty: 2743
Skąd: Brzesko
Wysłany: 2017-05-21, 14:41   

bton1 napisał/a:

A wydaje mi się, że na Bereśniku aż tak długo się nie czeka..


Na Bereśniku trzeba jednak odczekać 20min.-pół godziny. Natomiast ja zdecydowanie wolę zjeść tam niż szukać knajpy gdzieś po Szczawnicy. Zresztą ja akurat w Szczawnicy raczej nie śpię, co najwyżej przecinam tamtędy szlak, więc jem w schroniskach.


Wycieczki fajne, sokół. Ogólnie rzecz biorąc nie możesz nawet narzekać na pogodę, bo w sumie dopisała. Jeden dzień to drobiazg ;) Ja byłam w kwietniu w Pieninach i miałam taką szarówkę, że nawet relacji nie pisałam. I w dodatku śnieg. Pfe ;p
_________________
Jestem tu gdzie stoję, ale jeśli się ruszę, to mogę się zgubić.
 
 
sokół 
wujek falcon


Wiek: 38
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 7093
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-05-21, 17:04   

Dziękuję. Też mi się podobało.
Rano wstaliśmy i ruszyliśmy na Śląsk.

Po drodze jednak...







Bardzo fajny zameczek. Najładniejszy jednak był taras.



I całkiem niezłe obrazy powiesili.



Potem podjechaliśmy jeszcze na Niedzicę.



Czorsztyn z Niedzicy.



W środku spodziewaliśmy się czegoś innego, chociaż łóżko się Julce podobało.



Były tarasy, ale z nich widoki niestety, przysłonięte..



Dziewczyny zastanawiały się też nad wymianą środka transportu, ale nie umiały się zdecydować na konkretny model, więc wrócilismy tradycyjnie, powozem japońskim.





No i w zasadzie tyle z wyjazdu. Bardzo udanego.

No, nie wszystko, kolega Laynn dziś pojechał popatrzeć sobie na Tatry z Pienin Spiskich, ale coś mu chyba nie wyszło, z tego, co widziałem na kamerkach, więc dołączę jeszcze cztery obrazki. I opuszczę kurtynę tej relacji.









Dziękuję za uwagę.
Profil Facebook
 
 
laynn 
deszczowy facet


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 6370
Wysłany: 2017-05-21, 17:59   

Masz rację widoków na Tatry dziś brak. Więc, z racji iż mi się podobało, to wycieczka do powtórki, tym razem czekam na pogodę marzenie.
Twój urlop zaś fajnie spędzony. Chciałbym zamówić taki obraz. Do swego nowego domu ;)
_________________
"Tam na dole zostało wszystko
Wszystko to co cię męczy...
Od złych rzeczy na dole Jesteś mgłą oddzielony..."
Profil Facebook
 
 
sokół 
wujek falcon


Wiek: 38
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 7093
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-05-21, 18:03   

laynn napisał/a:
wycieczka do powtórki


:) No i dobrze. Bo warto. Fajnie stamtąd widać te cholery.

laynn napisał/a:
Do swego nowego domu


Kupujesz dom? :)
Profil Facebook
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group