Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Kilka migawek z lubuskiego

Autor Wiadomość
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2017-12-18, 20:23   

gar napisał/a:
Poza sezonem nie przyjąć kogoś (tym bardziej więcej niż 1 osobę) na 1 noc to świadectwo, że się niektórym w głowach poprzewracało.


Zdecydowanie... niektorzy widac nie chca zarobic...
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Ostatnio zmieniony przez buba 2017-12-18, 20:26, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2017-12-18, 20:23   

Na obrzezach Żarów, calkiem przypadkiem, dostrzegamy opuszczoną dzielnice - utopione w zieleni trzypietrowe domy! Jest ich chyba z kilkanascie albo jeszcze wiecej. Nie wypada nie przyjrzec sie blizej tak zacnemu znalezisku! :) Sa to dawne koszary, z ktorych wojskowi wyniesli sie juz calkiem dawno, z powodow nam niewiadomych.

Krążymy wiec plątaniną uliczek o nawierzchni brukowanej lub błotnistej, podziwiając jak szybko przyroda sie odradza gdy ludzie przestaną ją celowo niszczyc.













Osiedle posiada jak dla mnie idealny stan zarosniecia, miedzy blokami rosnie pachnący sosnowy las. Wiosną chyba wszystko trzesie sie tu od śpiewu ptaków a w upalne dni okolice wypełnia odurzajacy zapach żywicy i igliwia. Szkoda, ze obecnie wiekszosc ludzi nie gustuje w takich klimatach. Jak fajnie by bylo mieszkac na takim lesnym, cienistym osiedlu a nie na gołej betonowej patelni…

Zaglądamy do kilku budynków. Pokoje i korytarze sa juz mocno zniszczone i ogołocone z wszelakich sprzetów.

























Czasem gdzies wsrod smieci czy w podlogowej rozpadlinie mozna wygrzebac jakis dawny tutejszy strzęp...





Zwracają uwage wypiętrzające sie wszedzie podłogi. Co tam tak puchnie pod spodem to nie mam pojecia!



Jest tez dawny szpital - budynek nizszy od pozostalych.



Gdzieniegdzie w trawie czy w połamanych parkietach walają sie resztki dawnych dokumentów…









Wewnetrzna baszta ;)



Tu i ówdzie na scianach zachował sie wymalowany symbol wojsk pancernych.





Docieramy w koncu i na stołowke. Tu chyba najwiecej sie zachowało, napisów, malunków.







Wnetrza nie pachną juz jedzeniem ;) Choc moze troche… grzybami zapodają? ;)







Na ilus klatkach schodowych jest informacja o schronach.





Spodziewamy sie jakiegos wielgachnego betonowego bunkra o metrowych scianach… a tam jest zwykla piwnica. Albo nie znalezlismy wlasciwego schronu??















Gdzies posrodku ruin stoi jeden zamieszkały blok. Albo dwa? Ciekawe czemu akurat padło na te? Nie wiem czemu, ale nie mam ich zdjecia... A bylam pewna, ze zrobiłam...

Teren jest na tyle spory, ze wracamy po skodusie, zeby przynajmniej przejechac wszystkie brukowane uliczki wojskowego miasteczka. Zeby dokładnie wszystko pozwiedzac to by chyba trzeba miec cały dzien!















Mają tu tez basenik na jednym z dziedzincow.



Cos mi sie zdaje, ze kilka lat temu to tu mozna bylo użyc na starych skrzyniach! ;)



Na koniec, w ostatnich promieniach słonca, trafiamy na wielkie garaże..









W kolejnym miescie na naszej trasie, Żaganiu, trafiamy na bardzo podobne koszary - tylko czynne. Moze tu sie chłopaki przeniesli?





A przed nimi wystawka czołgów!





_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2023-02-05, 13:24   

Wszystkie schrony w Żaganiu namierzamy przypadkiem włócząc się w przykolejowych okolicach. Bezlistny krajobraz wczesnej wiosny ułatwia wyłuskiwanie z krajobrazu dziwnych pagórków, wystających kominków czy podejrzanego żelastwa. Żagańskie schrony nie są tak spektakularne jak nasze znaleziska w Brochowie https://jabolowaballada.b...we-schrony.html (te to w ogóle chyba mało co przebije), ale i tak warto im poświęcić trochę uwagi. Kilka podziemnych, betonowych pomieszczeń namierzamy w bliskiej odległości od dworca PKP, w krzaczorach po przeciwległej stronie torowisk. Jest ich kilka - nie pamiętam już 3 albo 4?

Niby zwykła trawa, a tu takie cosik wystaje!



Poszczególne schrony różnią się między sobą formą wejścia i kształtem wewnętrznego pomieszczenia. Pierwszy z napotkanych - o obłym wnętrzu i zachowanych drzwiach.















To chyba było jego drugie wyjście.



A to wejście do kolejnego.



Wnętrza zwróciły uwagę zupełnie innym kształtem przekroju pomieszczenia.







Drugi wylot też jest inny - po drabince do góry.



Kolejny schron ma charakterystyczne wejście - z kolistym obramowaniem i schodkami o tym samym kształcie.





Wnętrza nieco podobne do poprzedniego obiektu.









Nieopodal w lesie stoi jeszcze coś takiego, ale to bardziej garaż przypomina (acz rodzaj betonu podobny)



Również kilka pomieszczeń na samym końcu przejścia podziemnego pod torami przywodzi na myśl coś schronowatego. Takich solidnych drzwi to chyba nie robią sobie od tak? Zapach też pojawia się tu specyficzny i nieco inny niż w pozostałej części tunelu - bardziej taki piwniczny. I echo staje się dudniące!









Ścienne ciekawostki.



Mają tu też kolekcję cudnych kafelek o tematyce zwierzęcej - każda inna! Chciałabym dorwać takie na jakiejś giełdzie staroci do mojej łazienkowej kolekcji! Że też się komuś kiedyś chciało tak ozdabiać przydworcowe podziemia!













Stary napis w przejściu podziemnym.



Niedaleko wiaduktów kolejowych nad ulicą Przyjaciół Żołnierza namierzamy dwie ceglane wieżyczki. Gdzieś wyczytałam, że zwali je "stanowiska wartowniczo - bojowe", a na jednej z map były też podpisane jako "Brandwachenturm".

Ta bardziej wysunięta na północ jest odsłonieta i dobrze widoczna. Prowadzą do niej nowe schody.













Druga, położona przy wiadukcie dalej na południe, jest mocniej zarośnięta i przez to zapewne dużo milsza i bardziej przytulna. Aż się chce usiaść na schodkach i powygrzewać w wiosennym słoneczku, obserwując jak śmigają pociagi.









Może też dlatego ktoś postanowił ją zasiedlić? Zaglądam tam podczas nieobecności mieszkańca. Zwraca uwagę porządek i brak charaterytycznego zapachu (duszącego i powodującego mdłości), który zazwyczaj towarzyszy miejscom bytowania bezdomnych.





Jedna z takich wieżyczek znajduje się też centralnie naprzeciwko żagańskich peronów. Miejsce jest bardzo odkryte, widoczne jak na patelni, więc nie czuję się zbyt komfortowo w czasie jego zwiedzania.





W przykolejowych terenach, między plątanina torowisk, gdzieś mniej więcej w tych rejonach, gdzie była dawna lokomotywownia, namierzamy jeszcze takowy schron - jak betonowe jajo wkomponowane w trawiasty pagórek.







Przy jednym z opuszczonych budynków jest też "przyklejona" budka - z okienkami sugerującymi funkcje "bunkrowe". Niestety jest zamurowana, a od środka budynku też jakoś nie udało sie nam wejść do środka.








cdn
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2023-02-07, 11:57   

Ciekawe klimaty związane z koleją atakują nas na tym wyjeździe bardzo szybko, bo już na żagańskim dworcu. Napotykamy tu nietypowe budki, baraczki, małe domeczki stojące na peronach, pod zadaszeniami peronowych wiat. Nie mam pojęcia do czego one mogły służyć w czasach swojej świetności? Może siedział tam ktoś z obsługi? Może pasażerowie tam się ukrywali przed wiatrem? Może czymś handlowali? Może coś magazynowano? Jedno co widać - to obecnie nie są już używane i powoli się rozpadają. Gdzieś raz widziałam podobne, może w Kędzierzynie? Ale głowy nie dam...

Jedno jest pewne - bardzo mi przypadły do gustu perony z taką aranżacją przestrzenną, więc jeśli ktoś kojarzy podobne zabudowania na innych stacjach - będę wdzięczna za polecenie! Bo chętnie odwiedzę :)











Wnętrza jednego z baraczków. Niestety dach się już zapada. Acz nie powinien cieknąć - skoro jest nad nim wiata?



I jeszcze w nieco innym rzucie i za dnia.



W towarzystwie przewoźnej wieży/rusztowania.



Przy dworcu mają też fajną lokomotywę!



I mini muzeum. Czego tu nie ma! Stare tabliczki, telefony, prawa jazdy parowozowych maszynistów.







Nawet drezynka się załapała! Malutka, w sam raz dla nas! Już oczyma wyobraźni widzę jak śmigamy takową po jakiś opuszczonych torowiskach wśród wysokich, szumiących traw!



A takie rozkłady to jeszcze niedawno wszędzie wisiały... Choć może dwadzieścia kilka lat to wcale nie jest "niedawno"? Dla mnie trochę jak wczoraj...



Ale największą uwagę przykuwają zdjęcia. Fotografie dokumentujące chyba jakieś protesty w związku z planami zamknięcia linii kolejowej, pochodzące zapewne z podobnych czasów jak powyższa tablica. Uwielbiam zdjęcia z tamtych lat - właże prawie do nic cała z głową. Czuję zapach podkładów i prawdziwej benzyny. Bielone drzewa, bujna zieleń, fajne słupy, fajne auta, czarne blachy jednego z 49 województw - i ja mam znowu kilkanaście lat! :)









Postanawiamy się też powłóczyć po nieczynnych kolejowych rozjazdach położonych w rejonie gdzie ul. Przyjaciół Żołnierza krzyżuje się ze Spółdzielczą i Węglową. Skądinąd same nazwy ulic już sugerują, że będzie tam coś ciekawego. Wiem, że czasem można się pomylić, ale zazwyczaj ulica Towarowa, Magazynowa czy inna Składowa - nie powinna rozczarować! :)

Torowisk było tu zdecydowanie sporo, krzyżowały się i rozłaziły na wszystkie strony gwiaździście, a obecnie to wszystko jest w procesie likwidacji.











Na horyzoncie majaczą budynki i coś nam podpowiada, że nie są one już używane. Więc wzywa zew eksploracji i przygody! :)



Bliższe oględziny potwierdzają przypuszczenia. Jest tu od zarąbania opuszczonych budynków! Wygląda to jak całe przykolejowe miasteczko - zapomniane i popadnięte w ruinę.







Oczywiście jest też moja ulubiona trylinka!



Wnętrza pachną wilgocią i są już praktycznie całkowicie odarte ze śladów historii. Ciężko wręcz domniemywać, który budynek do czego służył i jakie były przeznaczenia kolejnych pomieszczeń.











No chyba że to! :P



Ładne kafelki. Niestety żaden klinkierowy kwiatek nie leżał na podłodze wołając "zabierz mnie!" ;)



Kalendarze zwykle są informacją, kiedy dany obiekt został opuszczony. Tu jednak rozdźwięk jest spory!





Obecnie myszy mogą już się czuć bezpiecznie!



Jeden z niewielu artefaktów z dawnych dni.



Ciekawy balkonik.



Nic nie zadzwoniło ;)



Gdzieniegdzie, zarówno w piwnicach jak i na otwartej przestrzeni, wpadamy na sporych rozmiarów zbiorniki na olej.







Bardzo niedaleko stąd śmigają pociągi po czynnych liniach.



My kontynuujemy wędrówkę opuszczonymi torowiskami.



Kolejne rozjazdy doprowadzają nas na stare rampy i budynki magazynowe, już na tyle zawalone, że nie mamy odwagi wejść do środka. Słonko przygrzewa, stare podkłady roztaczają swój aromat - jest wszystko czego oczekuje miłośnik wędrówek przykolejowych :)









I jeszcze beton. Stary beton kruszący się pod naporem roślinności.





Horyzont zamykają rzędy latarni i pryzmy jakiegoś tłucznia. Tam już coś się dzieje, jakiś ruch jest. Nic więc tam po nas...



I dopiero opuszczając ten teren dowiadujemy się, że zwiedzaliśmy "sekcję przewozów towarowych".



Ruiny namierzamy też w rejonie miejsca, gdzie ulica Obwodowa przecina torowisko. Mało z nich zostało - praktycznie same ściany lub podmurówki.











Co innego jednak przykuwa tu naszą uwagę - świeżo wykopany dołek. Taki jakiś podłużny... Wprawdzie jest szansa, że ktoś pozyskiwał piasek albo zamierzał zakopać tu śmieci, ale jakoś jednak pierwsze skojarzenie było, że miejsce jest przeznaczone na teściową albo nielubianego sąsiada...



Pobliska, ocembrowana rozpadlina jest pełna butów. Nie butelki, puszki czy stare opony, ale same buty! Hmmmm... może jednak tajemniczych dołków było więcej i to jest ich wspomnienie??



No dobra, idziemy dalej, nie węszymy już po tych zawaliskach, bo jeszcze co znajdziemy... Zapewne się sami tak wkręciliśmy, ale atmosfera sosnowego, pachnącego lasku przestała być taka sielska jak na początku... ;)

Przyjemny wiadukcik nad Obwodową.





Odwiedzamy też ceglany most kolejowy nad Czerną (ten w rejonie starego basenu wojskowego, gdzie teren ktoś kupił, ogrodził i sobie rezydencję buduje). Teren pod mostem służy miejscowym za wiatę ogniskową. Nie dziwię się, bo miejsce jest ku temu rewelacyjne! Mieszkając w Żaganiu na bank byśmy tu przychodzili - nawet deszcz nie straszny jak zaskoczy w czasie pikniku!







Instynkt poszukiwaczy wiaduktów doprowadza nas jeszcze na przeciwległy kraniec miasta, w okolice ulicy Żelaznej. Tu krzyżowały się dwa kolejowe szlaki. Obecnie ten górny jest już nieczynny i pozbawiony torowiska.











Pozostały tylko zarośnięte podkłady nurkujące gdzieś w otchłań zieloności.







To dobre miejsce na drugie śniadanie! :)



Mimo lodowatego wiatru i mało wiosennej aury - to jednak kwiecień. I gdzieniegdzie go widać! Nadzieja na lepsze jutro unosi się w powietrzu! Może jeszcze tydzień? Może dwa? I nadejdą w końcu dobre, ciepłe dni!



Będąc gdzieś w rejonie ulicy Drzewnej migają nam za torami takowe elewatory. Nie mamy jednak pewności czy są opuszczone (a mamy ze sobą duże plecaki), więc ostatecznie nie chce się nam tam podchodzić.



Zmierzamy na ulicę Towarową, bo tam mamy kilka miejsc do obczajenia. Znajdziemy między innymi schrony, opisane już w poprzedniej relacji.

Jest tu też dawna noclegownia dla konduktorów, ale nie udaje się wejść do środka.





Są też pomniejsze budynki otoczone placami z betonowych płyt.



Niejedna żulerska imprezka miała tu miejsce!





Budy budami, ale najbardziej interesuje nas wieża ciśnień! Całkiem solidny okaz jak baszta zamkowa, komponuje się sympatycznie zarówno z rozwaliskami jak i z drogą z betonowych płyt.





Najlepiej się jednak będzie komponować z bubą w środku, ale jak tego dokonać? Na pierwszy rzut oka wszystko wyzamykane... Czystym przypadkiem udaje się jednak znaleźć wejście dość niekonwencjonalne, gdzie trzeba się na krótką chwilę przeobrazić w dżdżownicę. Mimo chłodnego kwietnia jestem zmuszona zdjąć kurtkę i przeciskać się w samym swetrze. Toperz objetościowo nie ma tu szans na takie zabawy (a poza tym nie ma ochoty ;) ) Wieżę zwiedzam więc sama. Aha! Los docenił mój trud - w najwęższym miejscu muszę się przytulić do rury i ta rura jest ciepła! :) Nie ma nic lepszego w chłodny wiosenny poranek jak zwiedzanie opuszczonych miejsc w objęciach w ciepłą rurą! :)





Wieża jak wieża. Duża, ciekawa, chyba nie tak do końca opuszczona jakby się wydawało, bo coś w niej gulgocze. Zwiedzam dość szybko, szlag wie czy jakiś alarmów już nie powłączałam... A poza tym - tęsknię za moją rurą! :P









Na koniec jeszcze taka ciekawostka - zdjęcie zrobione w pociągu. To przecież naturalne, że podróżujacy tym środkiem transportu wożą ze sobą meble, odpady budowlane i opony. I zapewne mając takowe przedmioty ze sobą - postanowili by je wyrzucić właśnie w pociągu i to do kosza na śmieci o wymiarach 10 na 20 cm ;) I tylko ta informacja ich przed tym powstrzyma!







cdn
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2023-02-08, 20:33   

Sporo naszych wędrówek po Żaganiu dotyczyło terenów nadrzecznych.

Początkowo wędrujemy okolicami nad Czerną. Docieramy tam ulicą Cichą. Faktycznie taka jest jak nazwa - spokojna i melanchlijna. Na jej końcu znajdują się spore ruiny jakiegoś zakładu, acz jakiego to nie udało mi się znaleźć żadnych informacji.







Były sobie schodki...



Miejsce wypoczynkowe.



No bo kiedyś to siadywano tu na ławkach.





Aleja Gwiazd po bubowemu! :)



Zaraz obok na rzece znajduje się jakaś betonowa konstrukcja połączona z niewielkim mostkiem, którym przeprawiamy się na drugi brzeg. Ni to dawna śluza? czy tama?











W zasięgu wzroku znajduje się jeszcze jeden nietypowy mostek - metalowy, składany i bardzo klekoczący nawet jak się po nim idzie! :)



Na tyle przypadł nam do gustu, że postanawiamy sobie właśnie tutaj zapodać przerwę na drugie śniadanie.









A tu wyryta data. Może powstania tej konstrukcji?



W miejscu gdzie ulica Obwodowa przekracza mostem Czerną, znajdują się ruiny papierni. Budynków stoi tam kilka, w różnym stanie rozkładu. Jeden taki, z dziwnie wygryzionym kominem, sprawiał wrażenie częściowo użytkowanego - stały przy nim auta, koparki, jakieś kontenery. Wejścia częściowo było pozaklejane falistą blachą, w innych miejscach siatką. Do tego więc nie włazimy, nie mając ochoty nadziać się na jakiegoś ciecia. Przyglądamy się jedynie z daleka, sunąc w stronę ciekawszych dla nas celów.









Ktoś cisnął w krzaki butelkę, inny wywalił opone, a jeszcze kolejny wyrzucił całkiem porządne bunkierki! ;)





Mostek utrzymany jest w konwencji całego obiektu i pasuje do okolicy. Może pochodzi jeszcze z czasow istnienia pobliskiej wioski Piękna Dolina, po której obecnie został chyba tylko zarośnięty cmentarz?





Pozostałe budynki jakie udało się nam odnaleźć w pobliskim lesie, wyglądają nieco dziwnie. Ich stan jakoś nie sugeruje powolnego procesu rozpadu z powodu opuszczenia i nieużywania - wyglądają jakby w nie rąbnęła bomba! Co tu się wydarzyło?? Czy może kiedyś próbowano je burzyć i prace nagle przerwano, po czym wszystko zarosło? Łazimy więc po lesie usianym gruzem i szkieletami betonowych lub ceglanych budowli, powygryzanych w rożniście nieprzewidziany sposób. Jednocześnie to wszystko się nie sypie i nie sprawia wrażenia, że rozpada się w oczach. Obecnie jest to w miarę stabilne, nosi jedynie ślady jakiejś solidnej demolującej siły z przeszłości.











Ruiny owej papierni od lat są popularnym miejscem imprezowym wśród lokalnej młodzieży, o czym świadczą zarówno ścienne napisy z różnych lat, jak i opowieści, które słyszeliśmy od miejscowych. Zupełnie się temu nie dziwię - teren zadaszony, z widokiem na malowniczą szumiącą rzekę. I takich miejsc na wieloosobową biesiadę jest tam sporo, więc kilka niezależnych spotkań może się naraz odbywać - nawet piętrowo.















Na ściennych malunkach zazwyczaj występują dziewczęta.







Wejście na górne poziomy nieraz nie nastręcza trudności...



W innych miejscach jest nieco bardziej karkołomne z racji np. braku schodów i pochyłości "podłogi" ;)





Ale warto było! Tu słoneczko jakoś dogrzewa najmocniej! Nie chce się złazić!



Potem wędrujemy wzdłuż Czernej na północ.





Namierzamy tu też dwie niewielkie sztolenki, o zupełnie nieznanym nam pochodzeniu i przeznaczeniu.







Jedna z nich okazuje się być zamieszkana!



Przy stanicy wodnej, gdzie chyba latem woduje się kajaki, jest wmurowana pamiątkowa tablica. Strasznie fajna forma wykonania - taka chyba... garażowa! :) Przez co nabiera autentyczności i niezwykle sympatycznego wyrazu!



Dalej mijamy most kolejowy (wspomniany już w poprzedniej relacji), po czym odbijamy bardziej w stronę centrum, aby poszukać pewnego miejsca nad Bobrem. Początkowo była tam niemiecka fabryka, po wojnie działała jako zakłady metalowe - najpierw pod nazwą "Polar", później "Predom - Polar", ostatecznie "Zamex".





Zakład przestał działać w 2000 roku. Do chwili obecnej został tylko zabytkowy, przedwojenny budynek, reszta hal produkcyjnych została wyburzona, są tam tylko betonowe, puste place.

Początkowo oglądamy ruiny zza wody. Wędrujemy sobie ścieżką nad boczną odnogą Bobru, mijając przyjemne miejsca ogniskowo - piknikowe.







Aby wejść na teren zakładu musimy przejść tą odnogę Bobru. W sumie tędy by można, ciekawa opcja i zapewne niektórzy tak czynią, ale ja za wielka fajtłapa jestem... Nawet się podciagnąć nie umiem :(



Dalej jest prawie normalna kładka, tzn. okazuje się być oficjalnie zamknięta, zapewne dlatego, że zwaliło się na nią drzewo.



To po prostu cały obraz choroby dzisiejszych czasów - kładkę zaszlabanowano, zadrutowano siatką z obu stron i opatrzono tabliczkami, zamiast ściąć i zabrać drzewo, które na niej leży. A kładka jest cała dobra, autem by po niej przejechał jakby było trzeba... (choć busio to by się raczej gabarytowo nie zmieścił ;)







Mały fragment u samej nasady się tylko wygiął.



Ale drzewo dalej leży i ciśnie, bo nie ma komu go zabrać. Taka robota. Ale skoro tabliczki bubowego szlaku powstały - to wypadało odwiedzić.



Przy okazji spotkaliśmy kilka sympatycznych osób myślących podobnie do nas... I mieliśmy okazję pogadać - o kładkach, Żaganiu i o życiu ogólnie. No bo jak się można domyślać - ludzie tędy chodzą, to dobry skrót. No może emeryci i matki z wózkami nie, bo jednak trzeba sie trochę powspinać.

Taką tabliczkę też w okolicy namierzyliśmy.



Płoty w okolicy też nieco pogięte...



Tyle zostało z wielkich zakładów. Niewiele jest tu obecnie do zwiedzania - jedna wydmuszka i betonowe place...





Nabrzeże Bobru z tej strony jest całe obetonowane i stromo opadające do rzeki. Beton malowniczo porasta rudawy mech i porosty.





Mają tu też takie solidne studnie.



A tak się przedstawia od drugiej strony nasza kładka alternatywna. No nie byłoby prosto ;)



Główne wejście na teren zakładów z opuszczoną stróżówką i tabliczka ostatniego właściciela.





Próbowali zabezpieczyć drzewo - na bobry widać siatka okazała się skuteczna, na ludzi już nie...



Mijamy też obok zabudowania Elektrowni Wodnej Żagań II - podobne klimaty jak na naszej żółtej kładce w drodze do przedszkola :)





Przechodzimy też przez Bóbr koło Elektrowni Wodnej Żagań I. Akurat na chwilę wyszło słońce podświetlając malowniczo chmury.







cdn
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2024-02-28, 08:54   

W Nowej Soli była kiedyś duża fabryka nici "Odra". W latach dziewięćdziesiątych owa fabryka zakończyły działalność - jak setki podobnych zakładów, bo okazały się nagle nikomu niepotrzebne.

Trochę się spóźniliśmy w to miejsce, bo wiele budynków czy kominów zostało rozebrane kilka lat temu. Idziemy oglądać to co pozostało. Może uda się wyłuskać z krajobrazu jakieś ruiny, których szczęśliwie jeszcze nie zniszczyli?

Relacja:
https://jabolowaballada.b...przedzalni.html









_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
włodarz 

Dołączył: 13 Maj 2014
Posty: 2649
Skąd: Góry Sowie
Wysłany: 2024-02-28, 18:18   

buba napisał/a:
Pozostałe budynki jakie udało się nam odnaleźć w pobliskim lesie, wyglądają nieco dziwnie. Ich stan jakoś nie sugeruje powolnego procesu rozpadu z powodu opuszczenia i nieużywania - wyglądają jakby w nie rąbnęła bomba! Co tu się wydarzyło??


No jak to co? Stary Czereśniak, dzielna załoga czołgu Rudy oraz batalion kapitana Baranowa naparzali się tu z Niemcami :)
A tu kadr z filmu Czterej pancerni i pies :-)
_________________
Sudeckie Ilustracje
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2024-02-29, 16:17   

włodarz napisał/a:
No jak to co? Stary Czereśniak, dzielna załoga czołgu Rudy oraz batalion kapitana Baranowa naparzali się tu z Niemcami
A tu kadr z filmu Czterej pancerni i pies


Wygladało jakos tak bardziej świeżo rozwalone niz z czasów krecenia tego filmu ;)
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Ostatnio zmieniony przez buba 2024-02-29, 16:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2024-03-01, 12:03   

Na naszych zimowych wyjazdach na tzw. "małe, zadymione miasteczka" jest pewna zasada, która jest warunkiem udanej wycieczki. Wybrane do zwiedzania miasteczko powinno mieć linię kolejową i rzekę. I jeżeli istnieją te dwie składowe, to mniejsza o pozostałe atrakcje - wiadomo, że i tak będzie ciekawie, a czas będzie spędzony miło i sympatycznie :)

W Nowej Soli oba wspomniane warunki są spełnione :)

Relacja:
https://jabolowaballada.b...nadrzeczne.html











_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2024-03-05, 22:36   

Oprócz nielicznych ocalałych zabudowań fabryki Odra w Nowej Soli napotykamy też inne opuszczone budynki - głównie przemysłowego charakteru.
Więcej w relacji:
https://jabolowaballada.b...one-zakady.html











_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2024-03-10, 14:46   

Pierwsze dziwne figury namierzamy włócząc się po terenach dawnych zakładów. Tu jakieś garaże, tam jakieś rozwaliska, a tu nagle myk! i ogromne fioletowe króliki! Słyszałam, że są pewne stany świadomości kiedy się widzi białe myszki, ale to chyba jeszcze krok dalej?

relacja:
https://jabolowaballada.b...zeum-figur.html






Ostatnia część relacji z naszego wyjazdu do Nowej Soli. Oprócz wspomnianych wcześniej ruin wpadły w oczy i inne ciekawe obiekty - np. pomnik odlewnika, szklarnie, gdzie hodują samochodowe zderzaki czy rzeźby dające oponom drugie życie.

relacja:
https://jabolowaballada.b...-zakamarki.html













Głównym powodem naszej wizyty w Otyniu jest zamek, pełniący niegdyś również rolę klasztoru. Dziś kompleks budynków jest w ruinie i ponoć jest "nieudostępniony do zwiedzania". Musimy więc sobie go jakoś udostępnić sami. W tym celu ruszamy na poszukiwanie dziury w płocie :)

relacja:
https://jabolowaballada.b...ilosy-2024.html











_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2024-04-03, 11:29   

Kostrzyn nad Odrą i jego klimaty około kolejowe w różnych stanach zapomnienia, pordzewienia i omszenia. Nietypowe wieże, wagony, nadrzeczne torowiska i przesympatyczny sklep ze starociami.

Relacja:
https://jabolowaballada.b...ejowe-2024.html











_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
Adrian 
Cieszynioki


Wiek: 40
Dołączył: 13 Lis 2017
Posty: 9369
Wysłany: 2024-04-03, 13:50   

Miejsce w sam raz do wieszania zdrajców :D


 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2024-04-03, 15:37   

Adrian napisał/a:
Miejsce w sam raz do wieszania zdrajców :D


Obrazek


Nie wiem do czego to słuzylo, ale mielismy podobne skojarzenia. I po ilosci sznurków widac, ze uzywane ;)
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 6105
Skąd: Oława
Wysłany: 2024-04-05, 17:17   

Poszukiwanie nadrzecznych fortów Twierdzy Kostrzyn - tych, które są najbardziej zarośnięte i opuszczone. Umocnienia zwane Rawelin August Wilhelm i Bastion Król okazały się mieć właściwe klimaty!

Relacja:
https://jabolowaballada.b...nadrzeczne.html









_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group