Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Śnieżka - Samotnia

Autor Wiadomość
Sebastian 


Wiek: 46
Dołączył: 09 Lis 2017
Posty: 458
Skąd: Kraków
Wysłany: 2019-08-16, 15:22   Śnieżka - Samotnia



Wakacje 2019 w Karpaczu. Dwa tygodnie spędzone po raz pierwszy w tych rejonach górskich. Lubię poznawać nowe miejsca, a w Sudetach byłem jedynie w rejonie Kotliny Kłodzkiej. Karpacz wydawał się dobrą lokalizacją, bo oprócz zwiedzania Karkonoszy mieliśmy dużo planów wycieczek po okolicy: górskich, pałacowych i miejskich.

Okolice tego miasta mają wiele walorów turystycznych, nawet przy bardzo dobrej pogodzie i siłach nie ma możliwości zobaczyć wszystkich obiektów w okolicy w dwa tygodnie, a co dopiero, jak leje deszcz i pozostaje snucie się po karpackim deptaku. Tak czy siak, trzeba dokonywać selekcji.

W pierwszy tydzień wakacji pogoda była „niekarkonoska", na dole całkiem - całkiem, ale wierzchołki Karkonoszy były skryte w chmurach. Przez ten tydzień realizowaliśmy się turystycznie na innych polach, czekając na drugi tydzień wakacji, który miał być bardziej pogodny, by wtedy udać się w Karkonosze.

Karkonosze - dla mnie, wychowanego górsko na Beskidach i Tatrach, jawiły się jako coś odmiennego, o zupełnie innym ukształtowaniu terenu. W dotychczas odwiedzanych przeze mnie górach Polski i Słowacji typowe były wysokie szczyty, strome podejścia na grani, ciasne wierzchołki i generalnie pofalowany kształt pasm górskich. Karkonosze, jako góry geologiczne dużo starsze od Karpat, mają zupełnie inną specyfikę. Owszem, wysokości są spore, od Karpacza do grani Karkonoszy jest ok. 800 metrów różnicy wysokości, zbocza są strome, ale za to grań (poza wypiętrzeniem Śnieżki) jest prawie płaska i rozległa. Jakże inaczej wyglądają płaskie wielkie przestrzenie na grani, widoczne doskonale choćby z wierzchołka Śnieżki, w porównaniu choćby z ukształtowaniem Beskidu Żywieckiego czy Gorców, przy podobnych wysokościach.

Specyfiką Karkonoszy są też szerokie i porządnie wybrukowane ścieżki, po których spokojnie można jeździć samochodem i to niekoniecznie jeepem. W 2015 roku jeden z turystów zapragnął wyjechać na Śnieżkę Fordem Puma i by mu się prawie udało, ale niestety utknął po drodze. Kierowcą z fantazją ułańską okazał się obywatel Czech. Swój „wyczyn” okupił grzywną w wysokości kilkudziesięciu tysięcy koron czeskich.



Z drugiej strony, na tyle co widziałem podczas tych wakacji, to potrafię sobie wyobrazić przejazd samochodem z wysokim zawieszeniem przez całą grań Karkonoszy (oczywiście czysto teoretycznie, bo samochodami nie wolno tam jeździć).

Ukształtowanie terenu oraz te wybrukowane szerokie drogi powodują, że tak naprawdę największy wysiłek związany z chodzeniem po Karkonoszach związany jest z wyjściem na grań, potem wycieczka staje się przyjemnym spacerkiem prawie po płaskim. Więc aby sobie ułatwić sprawę, wyjechałem sobie pod Śnieżkę kolejką gondolową. Dolna stacja kolejki znajduje się w Karpaczu Górnym na wysokości 825 m n.p.m, górna pod Kopą na wysokości 1350 m n.p.m., więc wyjazd pozwala zaoszczędzić podchodzenia ponad 500 metróe czarnym szlakiem, głównie prowadzącym lasem, więc nie ma czego żałować.

Po wyjściu na Śnieżkę nasza trasa prowadziła granią Karkonoszy aż pod ruiny schroniska księcia Henryka, tam wróciliśmy na krzyżówkę z niebieskim szlakiem i zeszliśmy na dół tym szlakiem obok schronisk Strzecha Akademicka i Samotnia do Karpacza Górnego pod świątynię Wang.

W ten dzień pogoda miała się dopiero robić, więc pełni ufności w ten pochmurny poranek zameldowaliśmy się około godziny dziewiątej przy dolnej stacji kolejki na Kopę. W kolejce do kasy było parę osób, ruch odbywał się na bieżąco, zupełnie inaczej niż na Kasprowy w wakacje.


na krzesełku

Pod Kopą Śnieżka jeszcze była w chmurach, choć systematycznie od zachodu się wypogadzało. Droga szeroka i prawie płaska, szło sporo ludzi - choć dużo większy tłum miał być za godzinę lub dwie. Po chwili marszu doszliśmy do schroniska Dom Śląski.


początek szlaku


Śnieżka w chmurach


Śnieżka nadal buja w obłokach


już widoczna Śnieżka i schronisko Dom Śląski

Obecny budynek jest trzecim z kolei obiektem w tym miejscu, powstał w latach 1921-1922. Pierwsze schronisko powstało w 1847 roku, spłonęło ono w 1888 roku, w roku 1904 obiekt został odbudowany. Istniejący budynek schroniska został zbudowany w sposób charakterystyczny dla niemieckich schronisk sudeckich z okresu międzywojennego – schodkowy lub piramidalny kształt dachu, parter i piętro oszalowane deskami, a sam dach i poddasze pokryte były płytkami eternitu. Od 1951 roku schronisko zarządzane jest przez PTTK.


schronisko Dom Śląski

A za schroniskiem - piękny widok na kocioł Łomniczki, przez który prowadzi czerwony szlak na Śnieżkę, widoczną po prawej stronie.



Śnieżka jako najwyższa góra Karkonoszy jest pewnym magnesem przyciągającym turystów, myślę, że podobnym jak Rysy, Giewont, Morskie Oko czy Trzy Korony. Mimo sporej wysokości łatwo się na nią dostać dzięki dwóm wyciągom krzesełkowym: od polskiej strony wzmiankowany wyżej wyciąg z Karpacza, a od czeskiej strony można wyjechać wyciągiem z miejscowości Pec aż na sam wierzchołek Śnieżki. W celu zapewnienia lepszej organizacji ruchu turystycznego Karkonoski Park Narodowy wprowadził na Śnieżce w wakacje częściowy ruch jednokierunkowy - wejście na szczyt jest możliwe jedynie graniowym szlakiem, natomiast Droga Jubileuszowa jest dostępna w obu kierunkach. Mimo sporej wielkości tablic informujących o jednym kierunku ruchu, postawionych zarówno przy krzyżówce szlaków pod Śnieżką, jak i na samym szczycie, dużo ludzi poruszało się pod prąd. Ech, to polskie umiłowanie nieprzestrzegania przepisów drogowych. O ile Droga Jubileuszowa jest szeroka i łagodna, a turyści mogą się mijać tam bez problemu, to faktycznie na wąskiej ścieżce prowadzącej pod górę przy dużym ruchu pieszym jeden kierunek ruchu był sporym ułatwieniem - schodzący tym szlakiem w dół trochę jednak przeszkadzali.


widoki z drogi na Śnieżkę


od dołu: punkt widokowy na szlaku, kocioł Upska Jama, hotel górski Lucni Bouda



Na wierzchołku Śnieżki znajduje się kaplica św. Wawrzyńca z 1665 roku oraz budynek obserwatorium astronomicznego o charakterystycznym kształcie przypominającym UFO, wybudowany w 1974 roku, od roku 2015 zamknięty. Tak na marginesie: zauważyliście, że w miarę postępu technicznego, technik radarowych, coraz lepszej jakości zdjęć z satelitów, coraz większego zagęszczania ruchu lotniczego, praktycznie zniknęły z mediów doniesienia o UFO?



Na górze sporo ludzi, naprawdę dużo. Zupełnie jak przy Morskim Oku w wakacje. Sam wierzchołek Śnieżki jest rozległy, gdyby był taki jak Giewont, albo np. Kopa Kondracka, to by się ustawiały kolejki do wejścia nań. Fotografuję widoki ze Śnieżki unikając tych tłumów.


na północną stronę - w dole Karpacz


czeskie Karkonosze - dolina Obri Dul w dole


niebo nad Karkonoszami


kolejka Pec - Śnieżka


ja na Śnieżce

Zeszliśmy na dół Drogą Jubileuszową, łagodnie i szeroko schodzącą w dół zakolem na początku po czeskiej stronie. Po drodze minęliśmy krzyżówkę ze szlakiem graniowym prowadzącym na Śnieżkę z Przełęczy Okraj. Przez tę przełęcz, znajdującą się w grani Karkonoszy na granicy polsko-czeskiej, przejeżdża autobus relacji Karpacz - Pec, można nim podjechać i wrócić do Karpacza przez góry.


na Drodze Jubileuszowej


szczyt Śnieżki i górna stacja kolejki Pec - Śnieżka


szlak prowadzący na Przełęcz Okraj


zejście Drogą Jubileuszową


wszystkie drogi prowadzą do Domu Śląskiego?


kocioł Łomniczki i widoczny czerwony szlak z Karpacza



Pod Domem Śląskim ludzi jak mrówek. Kolejka do bufetu długa, że hej - dobrze, że nie musieliśmy z niej korzystać. Poszliśmy w bardziej zaciszne miejsce coś zjeść i wypić. Mam taki zwyczaj, wyniesiony z zatłoczonych w wakacje tatrzańskich schronisk, że nie planuję posiłków w schroniskach podczas tras przebiegających w obleganych przez turystów miejscach, żeby nie tracić czasu w kolejce do kasy i na wydanie posiłku.



W planach mieliśmy częściowe ominięcie Drogi Przyjaźni i przejście niebieskim, a potem żółtym szlakiem przez Lucni Boudę - hotel górski po czeskiej stronie. Jednakże tego dnia niebieski szlak był zamknięty z powodu prowadzenia prac budowlanych, zapewne renowacji szlaku. Obok nas, inne osoby również były zawiedzione tym faktem.


zamknięty szlak pod Lucni Boudę


Droga Przyjaźni

Początkowy etap drogi spod Śląskiego Domu zwany Drogą Przyjaźni był płaski. Szliśmy sobie przez Równię Pod Śnieżką, wszędzie równo, droga szeroka. Nie do takich obrazów grani byłem przyzwyczajony. Przy tym wraz z nami szedł spory tłum turystów. Idąc zastanawiałem się, czy przy Samotni będzie równie tłoczno, jak przy Domu Śląskim. Jednakże z każdym rozgałęzieniem szlaków (dwie odnogi prowadzące pod Kopę, potem szlak niebieski do Samotni) na grani robiło się coraz bardziej pusto. W rejonie Kotłów Małego i Wielkiego Stawu było już naprawdę luźno. Najwyraźniej większość turystów ogranicza się do wyjścia na Śnieżkę, po czym schodzi lub zjeżdża na dół. Zupełnie jak na Czerwonych Wierchach - im dalej od Kasprowego Wierchu, tym luźniej.


Kopa


Śnieżka z oddali


grań Karkonoszy

Wzdłuż szlaków w rejonie Równi Pod Śnieżką są powbijane w grunt paliki wysokości około trzech metrów. Stanowią one wskazówkę dla turystów w przypadku mgły, a przede wszystkim w zimie, gdy nawet dwumetrowa (zdarza się) warstwa śniegu pokryje hale, to przy słabej widoczności lub załamaniu pogody kije te stanowią jedyny punkt orientacyjny w terenie.


coraz bliżej Kotłów

Za krzyżówką z niebieskim szlakiem krajobraz zaczął się robić bardziej zróżnicowany i ciekawy, zaczęły być już widoczne urwiska Kotła Małego Stawu (zdjęcie powyżej) i widoki na północna stronę, w tym na Karpacz.


schronisko Strzecha Akademicka

Widoki z górnej krawędzi Kotła Małego Stawu to karkonoska klasyka, zdjęcia z tego miejsca widnieją na wielu pocztówkach, mapach, przewodnikach. Mały Staw, położone nad nim schronisko Samotnia oraz wierzchołek Śnieżki znajdował się również na znajdującej się w plecaku mojej mapie Karkonoszy.


Kocioł Małego Stawu, Śnieżka i dwa schroniska: Strzecha Akademicka (wyżej) i Samotnia


na karkonoskim szlaku


Mały Staw i Samotnia


na krawędzi Kotła Małego Stawu



Śnieżka i ja

Końcowym etapem naszej wycieczki po grani były ruiny schroniska księcia Henryka położone przy górnej krawędzi Kotła Wielkiego Stawu. Fanów architektury muszę rozczarować, te ruiny to bardziej miejsce na mapie niż obiekt do zwiedzania - pozostały z nich tylko fundamenty. Ale przy poręczy znajdującej się przy tych ruinach można obejrzeć Wielki Staw, niedostępny do zwiedzania - brak szlaku turystycznego wiodącego dnem kotła.


Wielki Staw


spod Kotła Wielkiego Stawu w kierunku Śnieżki


Wielki Staw - zbliżenie


Karpacz

Wróciliśmy tą samą drogą i rozpoczęliśmy schodzenie niebieskim szlakiem.


dojście do krzyżówki z niebieskim szlakiem


pod Strzechą Akademicką

Bez specjalnej refleksji ominęliśmy schronisko Strzecha Akademicka, duży obiekt posiadający 140 miejsc noclegowych zbudowany w 1907 roku na miejscu spalonego rok wcześniej trzykondygnacyjnego, drewnianego schroniska i po chwili doszliśmy pod schronisko Samotnia. Końcowy etap zejścia do Samotni był jedynym fragmentem niebieskiego szlaku, który nie był wyłożony gładkim „brukiem" - na ścieżce było dużo wystających kamieni, które dla nas nie były żadnym problemem, ale można było tu zauważyć pewną nieporadność części turystów jak i niewłaściwy ich ekwipunek. Pewna młoda matka schodziła tym szlakiem z dzieckiem w nosidełku na plecach w tenisóweczkach z cienką gumową podeszwą, bardziej pasującą na spacery po mieście niż na górski szlak i to z bombelkiem na plecach.


schronisko Samotnia nad Małym Stawem


Kocioł Małego Stawu



Samotnia jest jednym z najstarszych schronisk w Polsce. Pierwsze wzmianki o budynku nad Małym Stawem pochodzą z XVII wieku. Schronisko to w wielu ankietach i rankingach uważana jest na jedno z najpiękniej położonych schronisk w polskich górach. W pełni się z tym stwierdzeniem zgadzam. Gdybym ja miał wskazać moje typy do takiego rankingu, to faktycznie Samotnia by się znalazła w tym zestawieniu. Pozostali moi to schronisko nad Morskim Okiem oraz dwa obiekty nie będące schroniskami PTTK: Schronisko Pod Durbaszką, zarządzane przez Młodzieżowy Dom Kultury „Dom Harcerza” w Krakowie oraz będąca własnością prywatną Chata Pod Niemcową.

Wracając jednak do Karkonoszy, to pobyt nad Małym Stawem był dla mnie jednym z przyjemniejszych etapów wycieczki, czego dowodem powyższe i poniższe fotografie.








ujście potoku Łomnica



Od Małego Stawu szlak znika w lesie. Miejsca widokowe pojawiają się w okolicy Polany Bronisława Czecha, krzyżówki kilku szlaków.


Śnieżka w oddali


na Polanie Bronisława Czecha

Z Polany szeroką drogą zeszliśmy pod Świątynię Wang. Świątynia jest dostępna zwiedzania tylko w grupie, my ograniczyliśmy się do jej obejrzenia z zewnątrz.


świątynia Wang



Kościół Wang został zbudowany na przełomie XII i XIIIw. w południowej Norwegii, w miejscowości Vang, położonej nad jeziorem Vang. Stąd wywodzi się jego nazwa.

W XIX w. kościółek Wang okazał się za mały na potrzeby lokalnej społeczności, poza tym wymagał kosztownej naprawy. Brakowało pieniędzy na spłatę pożyczki zaciągniętej na jego budowę. Ten cenny zabytek architektury Wikingów został zakupiony przez króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV. Obiekt rozebrano na części i w 1841 r. przewieziono w skrzyniach statkiem do Szczecina, a następnie do Muzeum Królewskiego w Berlinie.Król zrezygnował jednak z postawienia kościoła w Berlinie i zaczął szukać miejsca, w którym świątynia mogłaby służyć wiernym. Postanowiono przenieść kościółek w Karkonosze, aby mógł służyć ewangelikom, mieszkającym w Karpaczu i okolicach.
Profil Facebook
 
 
Adrian 
Cieszynioki


Wiek: 36
Dołączył: 13 Lis 2017
Posty: 1039
Wysłany: 2019-08-16, 16:00   

Pogodę miałeś przednią 😉
Wspomnienie wakacyjnego debiutu i pierwszego w życiu mandatu, od naszych miłych sąsiadów :lol
 
 
Tępy dyszel 


Wiek: 40
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 2207
Skąd: Tychy
Wysłany: 2019-08-16, 16:03   

Bardzo fotogeniczną pogodę miałeś. Fajne cumulusy dodają wiele jakości do zdjęć.
,,Lampa" jest nudna.

Nigdy nie byłem w Karkonoszach ale co relacja, to coraz bardziej się utwierdzam w przekonaniu że to góry ,,płaskowyżowe".
Tzn. brak wąskich grani. Wchodzisz na grzbiet a tu płasko jak na lotnisku...

Najbardziej spodobała mi się nie Śnieżka, ale okolice Małego Stawu...jest ,,coś" w tym miejscu.
 
 
Sebastian 


Wiek: 46
Dołączył: 09 Lis 2017
Posty: 458
Skąd: Kraków
Wysłany: 2019-08-16, 16:09   

Adrian 17 napisał/a:
Pogodę miałeś przednią 😉


Tępy dyszel napisał/a:
Bardzo fotogeniczną pogodę miałeś. Fajne cumulusy dodają wiele jakości do zdjęć.
,,Lampa" jest nudna.

Nigdy nie byłem w Karkonoszach ale co relacja, to coraz bardziej się utwierdzam w przekonaniu że to góry ,,płaskowyżowe".
Tzn. brak wąskich grani. Wchodzisz na grzbiet a tu płasko jak na lotnisku...

Najbardziej spodobała mi się nie Śnieżka, ale okolice Małego Stawu...jest ,,coś" w tym miejscu.


Faktycznie, pogoda na Śnieżce mi się udała, ale czekałem na nią kilka dni. Karkonosze to rzeczywiście specyficzne góry, o czym piszę w relacji. Jest coś w Samotni, co chwyta.
Profil Facebook
 
 
laynn 


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 7981
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2019-08-16, 16:28   

W sumie pierwszą swoją wizytę w Sudetach, też zacząłem od Karpacza, a górsko od Śnieżki. Ale mi przypomniałeś kilka widoków, bo prawie 20 lat minie od mojej pierwszej wizyty tam...
Fajna analiza pasma.
_________________
Tam na dole zostało Wszystko to co cię męczy
Patrząc z góry wokoło Świat wydaje się lepszy
https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.com/
https://www.flickr.com/photos/138543993@N07/albums
Profil Facebook
 
 
Sebastian 


Wiek: 46
Dołączył: 09 Lis 2017
Posty: 458
Skąd: Kraków
Wysłany: 2019-08-16, 16:49   

W sumie to ja pierwszą swoją wizytę w Karpaczu rozpocząłem górsko od Skalnego Miasta i Teplickich Skał oraz Sokolika i Krzyżnej Góry w Rudawach Janowickich. Snieżka była później. A co chodzi z tą analizą pasma? Brzmi jak termin z krótkofalarstwa :)
Profil Facebook
 
 
Piotrek 


Wiek: 44
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 6890
Skąd: Żywiec-Sienna
Wysłany: 2019-08-16, 17:16   

Tępy słusznie zauważył - pogoda Ci się trafiła idealna. Słonecznie i co najważniejsze na niebie ładne chmurki, bez których te ujęcia nie były by tak ciekawe, dynamiczne.

Na debiut warun idealny :ok
 
 
laynn 


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 7981
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2019-08-16, 18:13   

Sebastian Słota napisał/a:
A co chodzi z tą analizą pasma?

o to :
Sebastian Słota napisał/a:
Karkonosze, jako góry geologiczne dużo starsze od Karpat, mają zupełnie inną specyfikę. Owszem, wysokości są spore, od Karpacza do grani Karkonoszy jest ok. 800 metrów różnicy wysokości, zbocza są strome, ale za to grań (poza wypiętrzeniem Śnieżki) jest prawie płaska i rozległa.
_________________
Tam na dole zostało Wszystko to co cię męczy
Patrząc z góry wokoło Świat wydaje się lepszy
https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.com/
https://www.flickr.com/photos/138543993@N07/albums
Profil Facebook
 
 
sokół 


Wiek: 38
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 8521
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-08-17, 10:15   

Pogoda ciekawa, trasa prawie klasyczna, ale ilość ludzi mnie przeraziła. Ja byłem tam w listopadzie chyba i było puściutko.
O Karkonoszach można mieć różne zdanie. Mnie się absolutnie nie podobają. Te brukowane chodniki to dla mnie jedna wielka porażka.
Chyba najładniej to było wg mnie nad Małym Stawem i w Kotlinie Łomniczki, którym schodziłem. Same płaskowyże nie porywają mnie w ogóle. No ale ciekaw jestem pozostałych etapów z wakacji.
Profil Facebook
 
 
Sebastian 


Wiek: 46
Dołączył: 09 Lis 2017
Posty: 458
Skąd: Kraków
Wysłany: 2019-08-17, 10:28   

Najgorzej było na samej Śnieżce i w Domu Śląskim. Jakkolwiek to i tak nic w porównaniu z tym, co się działo tam w czwartek 15 sierpnia:



Karkonosze były tylko jednym z celów naszych wakacji w Karpaczu. Sporo było wycieczek niegórskich: Goerlitz, Jelenia Góra, Dolina Pałaców i Ogrodów, zamek w Książu. Wydawało mi się, że Karkonosze będą takie sobie i faktycznie nie urzekły mnie jakoś mocno, ale podobało mi się. A że akurat odezwało mi się w organiźmie to i owo i z kondycją nie najlepiej, to akurat ta karkonoska wygoda była dla mnie fajna. Oczywiście nie ma to jak Pieniny czy Gorce, ale zawsze warto zobaczyć coś nowego.
Ostatnio zmieniony przez Sebastian 2019-08-17, 10:29, w całości zmieniany 2 razy  
Profil Facebook
 
 
Robert J 


Wiek: 39
Dołączył: 08 Gru 2013
Posty: 1186
Wysłany: 2019-08-17, 17:07   

Byłem w czwartek trzy razy na Śnieżce i o ile o wschodzie słońca było kilkadziesiąt osób tak po dziewiątej gdy ruszyły wyciągi to się zaczęło. To jakaś masakra jakiej nigdy w życiu nie widziałem. Te dziesiątki tysięcy ludzi, wrzask, wyzwiska i przepychanki. Kolejka do WC w Domu Śląskim na pół godziny i myślę, że tego dnia zainkasowali ze 20 tysiaków :D GOPR ciągle jeździł na sygnale.... Ja jednak wolę Karkonosze w wersji jesiennej i przede wszystkim zimową porą.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - opowiadania