Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

03/04.03.2018 Od soboty do nie-dzieli na nie-Wysokim Wierchu i nie-Wysokiej

Autor Wiadomość
nes_ska 


Wiek: 30
Dołączyła: 09 Paź 2013
Posty: 2743
Skąd: Brzesko
Wysłany: 2018-03-06, 19:57   03/04.03.2018 Od soboty do nie-dzieli na nie-Wysokim Wierchu i nie-Wysokiej

W związku z baaardzo intensywnym tygodniem brzesko-krakowskim, w którym były śpiewanki, śpiewogranie, koncerty i inne krakowskie przygody, postanowiłam w piątek odsypiać, a w sobotę, korzystając z potencjalnego niedzielnego okna pogodowego, ruszyć na chwilę w góry, żeby zobaczyć wschód słońca.

Zadzwoniłam do schroniska pod Durbaszką, kazali mi wysłać maila, później mi nie potwierdzili rezerwacji, więc znów zadzwoniłam... i udało się! Nocleg klepnięty. Pan jeszcze upewniał się: "Czy wie pani, że u nas jest zima?", a usłyszawszy, że zamierzam dotrzeć do schroniska ok. 18.00 zapytał jeszcze "Czy pani wie, że po zmroku w górach jest ciemno?". No cóż. Coś tam wiedziałam. Nie wiem, czy pan uwierzył, czy nie, ale nocleg mi klepnął ;)

Z piątku na sobotę chciałam trochę odespać, więc z domu wyjechałam dopiero o 10.50. W Szczawnicy byłam po 13.00. Kupiłam bilet za całe 12 zł ( :dev ) i wyjechałam na Palenicę. Widoczność kiepska, ale słońce było.



Od razu założyłam raczki, bo pierwsze, co musiałam zrobić, to zejść w dół rynną wyrobioną przez dupoloty. Narciarze korzystali z ładnej pogody.



...a niektórzy ludzie z psami korzystali ze stoku, żeby zejść na dół xD



...pomimo że dla turystów również była wygodna, wydeptana ścieżka prowadząca szlakiem.



Wyszedłszy na Szafranówkę też musiałam przeciąć stok, żeby dostać się na dalszą część mojego szlaku ;)



..ale po tych kilku krokach byłam już na właściwej drodze!




Po drodze zdarzały się widoki na Beskid Sądecki i Szczawnicę.



...ale ten pierwszy odcinek jednak jest dosyć monotonny, ale przynajmniej wygodny, bo przetarty przez jakieś skutery i ludzi.



Szkoda tylko, że tak nisko drzewa nie są pięknie zabielone, ale wszystkiego mieć nie można! :D




Po drodze spotkałam parę osób, które szły w przeciwnym do mojego kierunku, ale nie było ich wiele, mimo że w sumie pogoda dopisywała. Cały czas świeciło słońce i mróz nie był bardzo mocno odczuwalny.



Mijający mnie Słowacy śmigali w rakietach, choć po polskiej stronie nie były one zdecydowanie potrzebne (później jednak spotkałam w schronisku chłopaków, którzy mówili, że szli stroną słowacką i strasznie ich wyciorało, bo musieli grzebać się w śniegu)




Trzech Koron i Sokolicy prawie nie było widać, a o Tatrach to już w ogóle można było zapomnieć ;)




Jak to zwykle bywa, powodowało to moje zawahania, czy w ogóle chce mi się wychodzić na ten Wysoki Wierch, czy może jednak obejść go bokiem :D





Ostatecznie lenistwo przegrało, więc na chałupki popatrzyłam tylko z daleka.



I ruszyłam w obranym przeze mnie kierunku, oglądając się na boki ;)




Szybko dotarłam na górę, ale że nie założyłam wcześniej stuptutów, to trochę śniegu miałam w butach :D







Było jeszcze sporo czasu, bo grubo ponad godzina do zachodu słońca, widoczność kiepska, mróz kilkunastostopniowy, więc i motywacja do pobytu na Wysokim Wierchu raczej średnia, ale wyciągnęłam herbatę i postanowiłam chwilę się zasiedzieć...




W sumie ta pogoda też miała swój urok, więc nie było aż tak dużych powodów do marudzenia :P




Wyjrzałam na chwilę w kierunku Durbaszki...




Sporo ludzi zaczęło stamtąd iść (później się okazało, że większość z tych ludzi to dzieci ;-p)...to i ja postanowiłam jeszcze trochę posiedzieć...




Plątałam się trochę w jedną i w drugą stronę, spoglądając to tu, to tam...






Tatry ciągle kaprysiły, a mnie już zrobiło się jednak trochę zimno, więc postanowiłam zejść przed zachodem słońca.




Gdy szłam w kierunku Durbaszki, zaczęły trochę majaczyć.





Ja jednak nie żałowałam, że sobie poszłam. Rezygnacja z zachodu słońca zmotywowała mnie jedynie bardziej do tego, żeby wstać na wschód.





Reszta ludzi też już powoli zaczęła stamtąd schodzić.



Do Durbaszki doszłam jednak jeszcze przed zmrokiem.



Następnego dnia wstałam przed 5.00, ale o tym dopiero, jak wgrają mi się zdjęcia... ;)
_________________
Jestem tu gdzie stoję, ale jeśli się ruszę, to mogę się zgubić.
Ostatnio zmieniony przez nes_ska 2018-03-06, 20:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Pudelek


Dołączył: 08 Lip 2013
Posty: 4740
Skąd: Oberschlesien
Wysłany: 2018-03-06, 20:54   

nes_ska napisał/a:
Pan jeszcze upewniał się: "Czy wie pani, że u nas jest zima?", a usłyszawszy, że zamierzam dotrzeć do schroniska ok. 18.00 zapytał jeszcze "Czy pani wie, że po zmroku w górach jest ciemno?". No cóż. Coś tam wiedziałam.

widać, że Neska dawno temu była w Tatrach, bo inaczej by nie wiedziała :lol
 
 
nes_ska 


Wiek: 30
Dołączyła: 09 Paź 2013
Posty: 2743
Skąd: Brzesko
Wysłany: 2018-03-06, 22:34   

W niedzielę wstałam o 4.50. Popatrzyłam przez okno i zaczęłam się zastanawiać: "Eee.... Może by tak nie iść. Wprawdzie wysoko na niebie jakieś gwiazdy widać, ale nisko nic a nic" :P ... Uznałam jednak, że nie ma co marudzić, trzeba zbierać tyłek! Poranek miał przywitać mnie temperaturą ok. -18 stopni, więc zrobiłam sobie ciepłą herbatę na śniadanie i herbatę do termosu na później, po czym ogarnęłam wszystkie rzeczy i o 5.10 byłam gotowa do wyjścia!

Za drzwiami jeszcze założyłam raczki, po czym ruszyłam do góry... i oczywiście mimo, że było bardzo jasno, a ja miałam czołówkę, przegapiłam odbicie na skrót, które było wyraźne!!! Poszłam więc na szczyt Durbaszki, a idąc znów miałam myśli pod hasłem: "Eee... Skoro już idę w kierunku szczytu, to może nie pójdę na ten Wysoki...". Kolejny raz jednak udało mi się pokonać lenia i popędziłam w dół, by później wytoczyć się na szczyt, ale nie byłam pewna, czy zdążę na wschód.



Zdążyłam. Bez problemu. O 5.40 byłam już przy znaku, więc przed 6.00 byłam już na górze.




Było widać Tatry lepiej niż poprzedniego dnia ;) Dobre i to!



Kierunek - Beskid Sądecki - był trochę przymglony.



Miałam chwilę czekania, więc jeszcze wyciągnęłam sobie swoje płyny (czyli soczek) i patrzyłam w niebo w wiadomym kierunku ;->



Oprócz mnie na szczycie była jeszcze para z psem i miałam wrażenie, że ciągle wchodzę im w paradę, ale albo ja im...albo oni mnie! :D




I tak na przemian patrzyłam na Tatry i na Durbaszkę, na Tatry i na Durbaszkę.




W końcu się doczekałam i podziwiałam wschód razem z psem :D



On jednak biegał po okolicy, więc co jakiś czas znikał mi z pola widzenia ;>




Na chwilę przeniosłam się na inną stronę, tak aby oprócz Tatr zobaczyć też Sokolicę i Trzy Korony.





Później powrót...




Pożegnałam się z psiątkiem i ruszyłam w dół.



On jednak jeszcze przez jakiś czas biegał przede mną i patrzył w słońce :D



Na szczęście jednak bez potrzeby przekonywania siłą, wrócił do swoich właścicieli, a ja mogłam spokojnie iść w kierunku Wysokiej.






Jeszcze przez jakiś czas aż do Durbaszki miałam widoki na Tatry.




...ale nie tylko!






Gdy podchodziłam wyżej, ku szczytowi Durbaszki, pojawił się widok na Trzy Korony.





...i dach schroniska pod Durbaszką ;)



Później czekała mnie droga przez lasy i krzaki z widokiem na Beskidy





Szczególnie na jednym podejściu w lesie raczki były baaaaaardzo przydatne! Ale udało mi się przeżyć i dotrzeć w okolice odbicia szlaku.



Pokonując leniucha docierałam do kolejnych punktów widokowych... Najpierw jednego.





Potem drugiego.




Z majaczącą w oddali Babią Górą...



...by w końcu wydrapać się na samą górę.



To już mój drugi raz w zimie i znów było pięknie! Od mojej ostatniej wizyty przybyła tutaj skrzyneczka i znak! A widoki niezmiennie urzekające! :D





I w dodatku na wyłączność, bo byłam o 8.15, więc dosyć wcześnie! :D






Mogłabym tak długo, ale zależało mi na tym, aby dosyć wcześnie dotrzeć do domu.



W związku z tym ruszyłam w dół!




Droga lasem do polany pod Wysoką - miazga! Ewidentnie większość ludzi tam zjeżdża, więc byłam przeszczęśliwa, że miałam raczki, bo inaczej bałabym się o swoje nogi! Mimo wszystko cieszyłam się, gdy docierałam już na polanę.





Tutaj też zaczęłam spotykać ludzi idących na szczyt.





Odbiłam do Wąwozu Homole.





I nim zeszłam na dół...






Zapraszają ponownie, a tymczasem ja żegnam się z Pieninami.



Nie chciało mi się łapać stopa, więc czekałam na autobus... Pierwszy rozkładowy był o 10:11, ale... nie przyjechał. Pomarzłam jeszcze 20 minut i doczekałam się na kolejny. Do domu dotarłam na obiad i skoki, a później pojechałam na koncert Nohavicy, więc był to niesamowicie udany dzień!

Sobota
Niedziela
_________________
Jestem tu gdzie stoję, ale jeśli się ruszę, to mogę się zgubić.
 
 
Piotrek 


Wiek: 43
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 6041
Skąd: Żywiec-Sienna
Wysłany: 2018-03-07, 06:56   

W niedziele jednak sporo lepsza widoczność.
Chwali Ci się za ujęcia z termosem :-)
 
 
sokół 
wujek falcon


Wiek: 38
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 7067
Skąd: Bytom
Wysłany: 2018-03-07, 08:12   

Wschody i przedwschody robisz z ręki?

Niedziela miodzio. A te pustki... Fajnie było zobaczyć Małe Pieniny w zimowej scenerii, ale mimo wszystko wolę wiosnę...

Widzę bannerki GBG jeszcze się uchowały na Wysokiej.
Profil Facebook
 
 
nes_ska 


Wiek: 30
Dołączyła: 09 Paź 2013
Posty: 2743
Skąd: Brzesko
Wysłany: 2018-03-07, 08:19   

Taaak. Wszystkie zdjęcia robię z ręki zepsutym aparatem obecnie:D ale czekam jeszcze z nowym aparatem, bo poszłam na kolejne studia;d
_________________
Jestem tu gdzie stoję, ale jeśli się ruszę, to mogę się zgubić.
 
 
laynn 
deszczowy facet


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 6336
Wysłany: 2018-03-07, 09:21   

W zimę, to nawet te metalowe mostki w wąwozie nabierają uroku.
Mnie się to zdjęcie podoba:
_________________
"Tam na dole zostało wszystko
Wszystko to co cię męczy...
Od złych rzeczy na dole Jesteś mgłą oddzielony..."
Profil Facebook
 
 
Wiolcia 


Dołączyła: 13 Lip 2013
Posty: 1432
Wysłany: 2018-03-07, 12:18   

A co było w tej skrzyneczce na szczycie?
 
 
nes_ska 


Wiek: 30
Dołączyła: 09 Paź 2013
Posty: 2743
Skąd: Brzesko
Wysłany: 2018-03-07, 12:45   

Luźne karteczki z jakimiś pozdrowieniami itp., to na pewno. Ale nie przekopałam jej całej, więc po wyciągnięciu kilku karteczek włożyłam je z powrotem do środka i zamknęłam skrzyneczkę;)
_________________
Jestem tu gdzie stoję, ale jeśli się ruszę, to mogę się zgubić.
 
 
Adrian 17 


Wiek: 35
Dołączył: 13 Lis 2017
Posty: 181
Wysłany: 2018-03-07, 13:49   

Ale zaje biście :o-o :oki4
Ta skrzyneczka to chyba tylko w zimie, bo latem jej nie było :msd Bardzo bym chciał jeszcze tej zimy się tam wybrać, ale czy się uda...
Super miejsca, super foty :ok5
 
 
Wiolcia 


Dołączyła: 13 Lip 2013
Posty: 1432
Wysłany: 2018-03-07, 15:34   

Adrian 17 napisał/a:
Bardzo bym chciał jeszcze tej zimy się tam wybrać, ale czy się uda...

No to musisz się pośpieszyć. Bo wszędzie, jak mówi naczelna hejterka zimy na tym forum, białego gówna już coraz mniej.
 
 
vidraru 
Rosomak


Wiek: 38
Dołączyła: 27 Sty 2017
Posty: 1452
Skąd: Kęty
Wysłany: 2018-03-07, 15:42   

Piękna relacja. Inne Twoje też. Dzięki temu mogłam zobaczyć zimkę w górach tego roku. Tzn mam na myśli wszystkie relacje zimowe na forum. Piękne zdjęcia :) Pozdrawiam :)
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6976
Wysłany: 2018-03-07, 16:06   

Dwa tygodnie temu byłem w Homolu i na Wysokiej, stoczyliśmy się pod Durbaszkę. Nie mieliśmy takich widoków. Gdzie, kurwa, sprawiedliwość ?
_________________
Decyzją administracji naganę otrzymał:

Dobromił - za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum.
 
 
nes_ska 


Wiek: 30
Dołączyła: 09 Paź 2013
Posty: 2743
Skąd: Brzesko
Wysłany: 2018-03-07, 16:43   

laynn napisał/a:
Mnie się to zdjęcie podoba:


Ja je robiłam tylko dlatego, że zobaczyłam tych Słowaków, a czasem ludziki na zdjęciu prezentują się całkiem znośnie. Natomiast tutaj słabo ich widać :P

Adrian 17 napisał/a:
Ta skrzyneczka to chyba tylko w zimie, bo latem jej nie było


Adrian, ja byłam we wrześniu i też jej jeszcze nie było. Po prostu była zamontowana ciut później. Ale teraz (jeśli nie trafi się jakiś głupek, który postanowi ją zniszczyć) jeśli pójdziesz, to będzie :P

Adrian 17 napisał/a:
Bardzo bym chciał jeszcze tej zimy się tam wybrać, ale czy się uda...


Z tą zimą to już może być różnie. Ja mam wolną niedzielę i zerkam na prognozy, ale jak sobie pomyślę, że powyżej tysiąca ma być mocno na plusie i wizualizuję sobie jakość śniegu w takiej temperaturze, to trochę mi się odechciewa :D

vidraru napisał/a:
Piękna relacja. Inne Twoje też. Dzięki temu mogłam zobaczyć zimkę w górach tego roku. Tzn mam na myśli wszystkie relacje zimowe na forum. Piękne zdjęcia :) Pozdrawiam :)


Aaa, dziękuję ;) A Wy vidraru nigdzie nie byliście w zimie? Z jakichś konkretnych powodów?

Dobromił napisał/a:
Nie mieliśmy takich widoków. Gdzie, kurwa, sprawiedliwość ?


Sprawiedliwość jest po mojej stronie! :D Dwa tygodnie wcześniej w weekend byłam na Muńcole i też miałam piękny wschód słońca. Ale nic poza tym ;)
_________________
Jestem tu gdzie stoję, ale jeśli się ruszę, to mogę się zgubić.
 
 
Robert J 


Wiek: 38
Dołączył: 08 Gru 2013
Posty: 1097
Wysłany: 2018-03-07, 18:33   

Pogoda całkiem spoko. I aż dziwne, że widoczność się poprawiała z biegiem czasu(patrząc na Tatry). U mnie było zupełnie na odwrót. Moc pięknych fotek !

Chciałbym by pisanie relacji przychodziło mi z taką łatwością. Bo swoją piszę już od 2 tygodni :P
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group